Nowy rok, nowy sezon

Witajcie na początku 2014 roku.

Myślałem, żeby zrobić jakieś podsumowanie z okazji Nowego Roku. Może dorzucić listę postanowień, bo przecież styczeń bez postanowień wygląda trochę podejrzanie. No to może po kolei. Najpierw rok 2013.

Niewątpliwie miniony rok nie należał do nudnych.

Ciepło oświetlony salon z otwartą książką na stoliku, kubkiem, pilotem od telewizora oraz stosami płyt DVD i książek w tle.
Wieczór bez telewizji.

Nowe znajomości. Nowe doświadczenia. Nowe ilości, które często przekraczały normy. Na przykład ilość ognisk. Robiliśmy je bezustannie, praktycznie w każdy ciepły weekend, a latem często też w tygodniu. Przy trzydziestym straciłem rachubę, więc później to już chyba nawet nie miało sensu liczyć.

Ale największym osiągnięciem było dla mnie zrezygnowanie z oglądania telewizji.

Tak. Jestem na odwyku od 1 sierpnia.

I dziwne, bo taka zwykła decyzja trochę mi poprzestawiała w głowie. Poszerzyła horyzonty, poukładała myśli. Przeczytałem więcej książek. Zobaczyłem sporo ciekawych filmów, często mało znanych. Mam więcej czasu dla znajomych, dla siebie i dla ducha.

Brzmi podniośle, wiem. Ale coś w tym jest.

Nagle nie ma tego telewizyjnego szumu, który leci gdzieś w tle i udaje, że nie zabiera czasu. A zabiera. Po cichu. Po kawałku. Człowiek tylko spojrzy, tylko na chwilę, a potem okazuje się, że znowu minął wieczór i nic z niego nie zostało poza pilotem na kanapie.

Teraz jest trochę więcej miejsca.

Na książkę. Na film wybrany świadomie, a nie złapany przypadkiem. Na rozmowę. Na ognisko. Na zwykłe siedzenie bez tego całego brzęczenia w tle.

Co przede mną?

Chciałbym zmienić pracę. Przeczytać więcej książek. Znaleźć dla każdego czas. Bardziej zadbać o dom. I co najważniejsze — nie odkładać większości spraw na później.

Z tym ostatnim mam jak do tej pory duży problem.

A powód pierwszego pragnienia, tego z pracą, doprowadza mnie ostatnio do frustracji. Takiej cichej, ale upartej. Nie takiej, że człowiek rzuca talerzem o ścianę. Bardziej takiej, że budzi się rano i już wie, że mi się nie chce.

Więc może ten 2014 będzie dobrym momentem, żeby trochę to ruszyć.

Nie obiecuję cudów. Nie będę sobie wypisywał wielkich haseł i udawał, że od jutra wszystko stanie się inne. Ale kilka rzeczy trzeba przestawić. W głowie, w domu, w czasie, w priorytetach.

I na blogu też.

Pogłębianie zdobytej wiedzy

Czas zacząć nowy sezon.

Już od jakiegoś czasu czuję, że dużo się zmieniło i „poznawanie” na obecną chwilę nie pasuje już do biegu tej rzeki. To było dobre wcześniej. Teraz chyba chodzi o coś innego.

Nie tylko zobaczyć.
Nie tylko liznąć temat.
Nie tylko powiedzieć: o, ciekawe.

Teraz bardziej pasuje mi pogłębianie zdobytej wiedzy.

Dlatego nowe posty będą miały etykietę „pogłębianie wiedzy”. Zobaczymy, dokąd to popłynie.

Nowy rok. Nowy sezon.

I oby trochę mniej odkładania na później.


Zobacz też:

Foto: plenerowy hit wakacji 2013 - coś w stylu ogniskowego i plenerowego klimatu minionego roku.

Foto: szykuje się remont - bo dbanie o dom i zmiany w przestrzeni już się wcześniej zaczęły przewijać.

Nie podoba mi się - „Lubię to” - mniej automatu, więcej własnego zdania.




Komentarze

Popularne posty