Mój TOP 20 – tydzień 8: francuski początek roku

Wreszcie coś drgnęło.

Coś się zmieniło.

A gdzie lista z tygodnia 7? No właśnie. Nie ma. Zamiast niej wrzuciłem TOP 20 roku 2013, bo tamten tydzień i tak pewnie niewiele różniłby się od poprzedniego. Happysad, Gainsbourg, trochę tego samego krążenia wokół tych samych utworów. Nie było sensu udawać, że odkryłem nowy kontynent, skoro co najwyżej przestawiłem kubek na biurku.

Za to muzyczny rok 2014 zaczynam już trochę inaczej. Dalej idę w stronę muzyki francuskiej. Był Serge Gainsbourg, była Vanessa Paradis, była też Jane Birkin - nie do końca francuska, ale po francusku, więc w moim prywatnym bałaganie się liczy.

Teraz mocniej wchodzi Lulu Gainsbourg.

I to jest ciekawe, bo z jednej strony cały czas krążę wokół Serge’a, ale już nie tylko przez niego samego. Bardziej przez echo, które zostawił po sobie w innych głosach, w rodzinie, w tych wszystkich wersjach, przeróbkach, powrotach. Lulu bierze te utwory i nie próbuje udawać ojca jeden do jednego. Przynajmniej ja tak to słyszę. Jest w tym trochę hołdu, trochę własnego porządku i trochę takiego spokojnego grzebania w historii, która przecież sama w sobie jest już dość gęsta.

Na pierwszym miejscu „Le Poinçonneur Des Lilas”. I od razu wiadomo, że ten tydzień nie będzie happysadowy. Chociaż jeszcze niedawno Happysad miał u mnie mocną pozycję, tutaj prawie całkiem znika. Zostaje po nim ślad w poprzednich tygodniach, ale teraz głowa idzie w inną stronę.

Francuski trop robi się mocny. Jest „L’Eau à la bouche”, „Intoxicated Man”, „Black Trombone”, „Bonnie & Clyde”, „La Javanaise”. Do tego Ayo – „Couleur Café”, czyli kolejny mały powrót do Gainsbourga, tylko już przez cudzy głos. I o to chodzi: nie tylko słuchać jednego artysty, ale sprawdzać, jak jego piosenki żyją dalej.

Druga duża rzecz w tym tygodniu to The Head and The Heart.

Nic dziwnego. Klimaty w stylu Mumford & Sons od dłuższego czasu siedzą w kręgu mojego gustu muzycznego. Trochę folkowo, chóralnie, do wspólnego śpiewania, ale bez cepelii. Dopóki Mumfordzi nie wypuszczą czegoś nowego, The Head and The Heart godnie ich zastępują. I to całkiem godnie, bo na liście są aż kilka razy: „Homecoming Heroes”, „Cats and Dogs”, „Down In The Valley”, „Lost In My Mind”, „Another Story”, „Rivers And Roads”, „Winter Song”, „Shake”.

Dużo tego. Ale widać, że weszło.

Ten tydzień ma więc dwa bieguny. Francuski - z Lulu Gainsbourgiem na prowadzeniu. I amerykańsko-folkowy - z The Head and The Heart. Niby osobne półki, ale u mnie w jednym tygodniu spotkały się bez większego problemu. Jednego dnia Gainsbourg, drugiego „Rivers And Roads”, potem znowu „La Javanaise”. Nie wszystko trzeba układać w eleganckie szufladki. Czasem wystarczy, że się klika dalej.

Na końcu jeszcze Thomas Dybdahl, Ray Wilson i OneRepublic z „Counting Stars”, które pewnie i tak zna każdy, nawet jeśli udaje, że nie zna.

Dobra, lista.

Mój TOP 20 – tydzień 8

  1. Lulu Gainsbourg – Le Poinçonneur Des Lilas
  2. The Head And The Heart – Homecoming Heroes
  3. Lulu Gainsbourg – L’Eau À La Bouche
  4. Lulu Gainsbourg – Intoxicated Man
  5. Lulu Gainsbourg – Black Trombone
  6. Ayo – Couleur Café
  7. The Head And The Heart – Cats And Dogs
  8. The Head And The Heart – Down In The Valley
  9. Lulu Gainsbourg – Bonnie & Clyde
  10. The Head And The Heart – Lost In My Mind
  11. The Head And The Heart – Another Story
  12. The Head And The Heart – Rivers And Roads
  13. Thomas Dybdahl – Man On A Wire
  14. The Head And The Heart – Winter Song
  15. Lulu Gainsbourg – La Noyée
  16. The Head And The Heart – Shake
  17. Lulu Gainsbourg – Ne Dis Rien
  18. Ray Wilson – Easier That Way
  19. OneRepublic – Counting Stars
  20. Lulu Gainsbourg – La Javanaise

Tydzień ósmy wygląda więc tak: tydzień siódmy znika w podsumowaniu roku, Happysad schodzi ze sceny, a 2014 zaczyna się od francuskiego grzebania i The Head and The Heart. Całkiem niezły zwrot akcji jak na początek stycznia.

Zobacz też:
Książka: Gainsbourg – dobry kontekst do francuskiego tropu, który tutaj mocno się rozkręca.
Muzyka: Mój TOP 20 – tydzień 6 – poprzedni regularny TOP, w którym Serge Gainsbourg zaczął się wreszcie wyraźnie przebijać.

Komentarze

Popularne posty