Mój TOP 20 – tydzień 6: Happysad nadal trzyma ster
![]() |
| Happysad – Nic Nie Zmieniać |
Potem „Zanim pójdę”, „Do krwi”, „Poznański”, „Z pamiętnika młodej zielarki”. Czyli dalej ten sam klimat: gitara, teksty do nucenia, trochę emocji bez opakowania w celofan. Muzyka, którą się puszcza nie dlatego, że jest „ważna”, tylko dlatego, że pasuje do dnia. Do autobusu. Do siedzenia przy komputerze. Do krótkiego grudniowego popołudnia, które kończy się szybciej, niż człowiek zdążył się rozkręcić.
Ale najważniejsze jest chyba coś innego.
Wreszcie zaczął się wyłaniać Serge Gainsbourg. I to mnie cieszy, bo ostatnio naprawdę dużo go słuchałem. W poprzednim tygodniu miałem lekkie pretensje, że Spotify jakoś go nie uwzględniło, a tutaj proszę: jest. I to nie symbolicznie. „Les femmes c’est du chinois”, „Je t’aime… moi non plus”, „Couleur café”, fragment z filmu „Les loups dans la bergerie” i jeszcze „La recette de l’amour fou”.
Gainsbourg w tym zestawieniu robi mały bałagan, ale dobry bałagan. Obok Happysad, Skubasa, Muzyki Końca Lata i Końca Świata nagle pojawia się ten francuski luz, papierosowy głos z trochą ironii. Nie próbuję tu robić wykładu, bo sam teraz dopiero to odkryłem. Raczej zaglądam przez uchylone drzwi i sprawdzam, co ty się dzieje.
I dzieje się sporo.
Pojawia się też Koniec Świata. A obok niego Muzyka Końca Lata. Nie dość, że Koniec Świata, to jeszcze koniec lata. W grudniu. Ciekawy zbieg okoliczności. Taki mały żart z playlisty, który sam się napisał i nawet nie trzeba go poprawiać.
Jest też Skubas, który ciągle trzyma się tej serii jak stały lokator. „Prawie jak Kurt” jeszcze nie odpuściło. Muzyka Końca Lata ma dwa mocne wejścia: „Nie ukryjesz się przede mną” i „Zmiana czasu”. Do tego Kumka Olik, Kim Nowak, Kari Amirian, Parov Stelar. Niby lista nadal kręci się wokół podobnych rejonów, ale robi się w niej coraz szerzej. Polska alternatywa miesza się z francuskim podgryzaniem ucha. I jakoś mi to pasuje.
Może właśnie dlatego lubię te topy. Pokazują nie tylko, czego słucham, ale też jak jedno odkrycie ciągnie za sobą kolejne. Najpierw Happysad, potem Skubas, potem Kim Nowak, potem Gainsbourg, potem nagle Koniec Świata. Nie ma tu wielkiej logiki. Jest za to ślad po klikaniu, sprawdzaniu, zapętlaniu i wracaniu do tych samych numerów po kilka razy.
Dobra, lista.
Mój TOP 20 – tydzień 6
- Happysad – Nic Nie Zmieniać
- Happysad – Zanim pójdę
- Happysad – Do Krwi
- SKUBAS – Prawie Jak Kurt
- Muzyka Konca Lata – Nie Ukryjesz Się Przede Mną
- Muzyka Konca Lata – Zmiana Czasu
- KONIEC ŚWIATA – Dziewczyna z naprzeciwka
- Kumka Olik – Jak Mnie Kochasz To Mnie Pusc
- Kim Nowak – Noc
- Serge Gainsbourg – Les femmes c'est du chinois
- Kari Amirian – My Favourite Part
- Happysad – Poznański
- Serge Gainsbourg – Je T'Aime Moi Non Plus
- Serge Gainsbourg – Couleur Café
- Happysad – Z pamiętnika młodej zielarki
- Serge Gainsbourg – Générique [BO Du Film "Les Loups Dans La Bergerie"]
- Serge Gainsbourg – La Recette De L'Amour Fou [Au Club De l'Alliance Française]
- KONIEC ŚWIATA – Piłkarski Poker
- Parov Stelar – Hurt
- KONIEC ŚWIATA – Fania
Tydzień szósty jest więc trochę po staremu, trochę po francusku i trochę na przekór porządkowi. Happysad nadal prowadzi, Gainsbourg wreszcie wskakuje do tabelki, a gdzieś z boku Koniec Świata spotyka Muzykę Końca Lata.
Grudzień potrafi mieć dziwne poczucie humoru.
Zobacz też:
Książka: Gainsbourg – link do rozwinięcia francuskiego tropu, który tutaj zaczyna się mocniej przebijać.
Muzyka: TOP20 2013 roku – domknięcie całego roku i sprawdzenie, co z tych tygodniowych obsesji zostało na dłużej.

Komentarze
Prześlij komentarz