Co zostało w kadrze
Butelka wina na plecaku. Kamienie ustawione przed ogniskiem. Kolejne kamienie, tym razem oparte o but. Trzy zdjęcia i ani jednej twarzy. A jednak trudno powiedzieć, że nie ma na nich ludzi.
![]() |
| Gruzińskie wino, plecak i kamienie. Tyle na pierwszym planie. |
Ktoś przyniósł wino, ktoś rozpalił ogień, komuś chciało się dobierać kamyki tak długo, aż przestały spadać. Tyle można wywnioskować. Resztę łatwo sobie dopowiedzieć, tylko nie wiadomo, czy trafi się choć w połowie.
![]() |
| But też dostał swoją rolę w tej dokumentacji. |
Lubię takie zdjęcia bardziej niż starannie ustawione grupówki. W grupówce wiadomo, kto był obecny, ale często niewiele więcej. Tutaj odwrotnie: nie wiadomo, kto siedział przy ogniu, za to widać, czym zajmował ręce. But wystarczył za podporę. Plecak za stolik. Kamienie, których nad Sołą nie brakuje, na chwilę stały się czymś, co należało sfotografować.
![]() |
| Ogień w tle, kamienie na pierwszym planie. Ktoś miał cierpliwość. |
Może zdjęcie wcale nie musi opowiadać całej historii. Te trzy zostawiają w niej sporo dziur. I dobrze. Najciekawsze jest chyba to, że od razu chce się je zapełnić.
Zobacz też
- Sznaps de Luxe – jest okazja! – drugi wpis z tego samego dnia.
- Mała planeta... Solna – inny sposób patrzenia na znajome miejsce.
- Soła sama wybiera sobie brzeg – więcej o kamienistym brzegu rzeki.






Komentarze
Prześlij komentarz