Z nową fryzurą na podbój Aldi
Poszedłem do fryzjera. Trzeba w końcu wyglądać jak człowiek, a nie jak zapuszczony krzak. W salonie wszystko grało. Szybka akcja, włosy z głowy, portfel lżejszy. Nawet w ichnim lustrze wyglądało to znośnie.
![]() |
| Głowa lżejsza o kilogram. |
Potem po drodze wstąpiłem do Aldi.
I tu zaczyna się prawdziwa przygoda z cyklu „logika marketów”.
Zawsze zastanawiało mnie, kto zarządza tym asortymentem na półkach i w koszach. Bo że to nie jest przypadek, to wiem na pewno. Musi być w tym jakiś głębszy zamysł psychologiczny. Idę między alejkami i patrzę do jednego z tych wielkich, metalowych koszy. A tam kombo ostateczne. W jednym miejscu, ramię w ramię, leżą: buty męskie, karma dla psów, jakieś mini bidoniki i rączki do kierownicy na rower. Tyle dobrodziejstwa w jednym pojemniku. Totalny miszmasz.
![]() |
| Pakiet przetrwania w promocji. |
Wchodzisz po chleb, a wychodzisz w nowych butach, z nakarmionym psem na smyczy i z bidonem w garści. Ktoś, kto to projektuje, musi mieć niezłą fantazję. Albo po prostu o siedemnastej puszczają mu nerwy i każe wrzucać towar z palety jak leci.
W sumie praktyczne.
Zobacz też:
- Foto: Bez fryzury - dla porównania, bo fryzury na tym blogu najwyraźniej miały wtedy własny wątek.
- Foto: Czas ostrzyc owieczkę - skoro już jesteśmy przy włosach, to temat sam się prosi.
- Foto: Obuwniczy dla odważnych - kolejny dowód, że z butami różnie bywa.





Komentarze
Prześlij komentarz