Czas ostrzyc owieczkę

Nasza Lenusia się troszkę zapuściła i czas ją ostrzyc. Troszkę... tak mniej więcej do stanu owieczki ;) Sierść sterczy na wszystkie strony, pyszczek chowa się w futrze, tylko uszy jeszcze dzielnie wystają. Elegancko może nie wygląda, ale za to bardzo przytulnie. Aż szkoda ruszać.

Lenusia, biały west highland white terrier z długą, potarganą sierścią, na wyłożonym płytkami ganku przy różowej ścianie domu.
Lenusia przed strzyżeniem. Jeszcze pies, już trochę owieczka ;)

Ze strzyżeniem westów jest zresztą małe zamieszanie, bo poza skracaniem sierści jest jeszcze trymowanie. Polega ono na usuwaniu martwego, dojrzałego włosa i pomaga zachować charakterystyczną szorstką okrywę. Maszynka jedynie skraca włosy, a przy regularnym strzyżeniu sierść może z czasem robić się bardziej miękka i falująca. Czyli pies po obu zabiegach może wyglądać porządnie, ale z futrem dzieje się co innego. Mały pies, a tyle ustaleń w sprawie fryzury

Sposób pielęgnacji najlepiej dobrać z kimś, kto zna westy i potrafi ocenić ich sierść. No i samo skrócenie futra nie zwalnia z czesania. Szczególnie pod łapkami łatwo robią się kołtuny, które potrafią ciągnąć skórę. Takiej owieczki już nie chcemy. Puchata może być, byle nie pozbijana w filc.

Patrzę jednak na Lenusię i przyznaję, że ta zarośnięta wersja bardzo mi się podoba. Wygląda, jakby fryzura była ostatnią rzeczą, którą należałoby sobie zawracać głowę. I może coś w tym jest.

No ale ostrzyc trzeba. Zdjęcie owieczki przynajmniej zostanie :)

Zobacz też

Komentarze

Popularne posty