Papusza zostaje pod skórą

Tak naprawdę to właśnie Papusza Angeliki Kuźniak rozpaliła moją ciekawość kulturą cygańską.
Nie na zasadzie: przeczytałem i już wiem. Bardziej odwrotnie. Przeczytałem i nagle zobaczyłem, że wiem mało. Że gdzieś obok istnieje świat, o którym coś tam się słyszy, coś się powtarza, coś się kojarzy, ale to wszystko jest płaskie jak wycinek z gazety. A tutaj robi się z tego kobieta. Konkretne życie. Konkretna samotność.
Autorka zabiera mnie w podróż po życiu Bronisławy Wajs, czyli Papuszy. Po życiu pełnym cierpienia, ciężkich wyborów, niezrozumienia i strachu. Ale też po życiu skromnym, a zarazem dziwnie bogatym. Takim bogactwem, którego nie da się położyć na stole i powiedzieć: proszę, oto ono.
To siedzi w środku.
W słowach. We wspomnieniach. W listach. W tej cichej obecności, która sprawia, że książka miejscami przestaje być zwykłą biografią. Zaczyna przypominać pamiętnik. Ma się wrażenie, że obok Angeliki Kuźniak siedzi sama Pani Bronisława i czasem tylko dopowiada coś swoim głosem.
Bez krzyku. Bez upiększania.
I chyba dlatego ta książka tak dobrze we mnie siada. Bo nie próbuje robić z Papuszy pomnika. Pokazuje człowieka. Z talentem, lękiem, bólem, wstydem, pamięcią. Z tym wszystkim, czego nie da się łatwo poukładać w ładną opowieść.
Będę tę książkę wspominał z sentymentem.
I mam prawie pewność, że jeszcze do niej wrócę. Nie po to, żeby sprawdzić, co było dalej, bo to już wiem. Raczej po to, żeby znowu usłyszeć ten głos. Cichy, ale zostający na długo.
Zobacz też:
Gringo wśród dzikich plemion — bo tu też pojawia się ciekawość innego świata i próba wyjścia poza swoje wygodne skojarzenia.
Książka: Gainsbourg — kolejna książkowa notatka bardziej o człowieku niż o samej „recenzji”.
Książka: Sekretne życie drzew — inny temat, ale podobny mechanizm: książka otwiera małą furtkę i nagle chce się wiedzieć więcej.
Komentarze
Prześlij komentarz