Letnie wieczory z Gringo — książka, która sama się czyta
Tę książkę dostałem w tym roku na urodziny i jestem z niej naprawdę zadowolony. To był strzał w dziesiątkę — taki prezent, który nie ląduje na półce „na kiedyś”.
Książkę dosłownie pochłonąłem w dwa dni. Z tych, które bierzesz „na chwilę”, a potem nagle jest późno, a Ty mówisz sobie: dobra, jeszcze jeden rozdział (i wiadomo, jak to się kończy).
![]() |
| Gringo wśród dzikich plemion |
„Gringo wśród dzikich plemion” Wojciecha Cejrowskiego to dla mnie idealna propozycja na letnie wieczory. Jest lekko, szybko, dużo humoru. Momentami miałem wrażenie, że czytam komedię, bo człowiek nie może powstrzymać śmiechu, a nie „poważną książkę podróżniczą”.
I jeszcze jedno: z Panem Wojciechem nie trzeba się zgadzać. Nie trzeba go nawet lubić. Ale warto przeczytać jego książki, bo pisze tak, że to się klei do głowy i po prostu wciąga.
Zobacz też:




Komentarze
Prześlij komentarz