Kadzidełka na zimę
Zrobiłem zapasy kadzidełek na zimę.
W większości zapachy korzenne, ciepłe, trochę takie wieczorne. Cynamon, sandałowiec, darshan. Tego typu klimaty lubię najbardziej, szczególnie wtedy, kiedy za oknem robi się szybko ciemno, a człowiek siedzi w pokoju i niby nic wielkiego się nie dzieje, ale dobrze, żeby chociaż pachniało porządnie.
![]() |
| Zapas na zimę, czyli cynamon, sandałowiec i kilka innych małych sposobów na grudniowy wieczór. |
Jest w tym coś małego, ale przyjemnego.
Jedno kadzidełko, chwila dymu, zapach rozchodzi się po pokoju i od razu robi się inaczej. Tak po domowemu. Cieplej. Jakby grudzień na moment przestał być tylko zimny i szary, a zaczął mieć jakąś swoją wersję z cynamonem w tle.
Lubię te korzenne zapachy, bo nie są takie przypadkowe. Mają ciężar. Sandałowiec jest spokojny, cynamon wiadomo — od razu robi się zimowo, a darshan ma w sobie coś takiego orientalnego, czego nie umiem do końca nazwać, ale właśnie dlatego wraca do koszyczka z kadzidełkami.
Także zapas jest.
Zima może sobie przychodzić.
Zobacz też
Książki: Papusza — ten sam grudniowy dzień, tylko inny klimat: tam książka, tutaj zapach i pokój.
Filmy i seriale na długie jesienne wieczory — pasuje do domowego trybu: wieczór, coś pod ręką i mały sposób na krótkie dni.
Foto: zima — bo jak już zima wchodzi na całego, to człowiek zaczyna szukać swoich małych ocieplaczy.



Komentarze
Prześlij komentarz