Powoli robi się z tego tradycja: jeśli tylko jest ciepło, urodziny obchodzimy nad Sołą. Bo czego więcej potrzeba? Ognisko, jedzenie, muzyka, coś do picia i dobre towarzystwo. W zasadzie niczego. No, może prezentów, bo to jednak urodziny, nie zebranie organizacyjne ;)
 |
| Andrzej i pierwsze oględziny prezentów. Chyba trafione :) |
Tym razem świętowaliśmy urodziny Andrzeja. Oprócz mnie i Andrzeja byli Bożena, Grzesiek i Robert, a później pojawili się też Mateusz i Marek. Andrzej zaczął od rozpakowywania prezentów, Grzesiek przygotował ognisko, a na kamieniach szybko powstał magazynek podręczny z jedzeniem, napojami i całym pozostałym majdanem. Porządek był umowny, ale jakoś wszystko się znajdowało.
 |
| Grzegorz i jego dzieło. Można rozpoczynać imprezę. |
Eksperyment ze stekami smażonymi na rozgrzanym kamieniu najwyraźniej uznaliśmy za udany, bo powtórzyliśmy go również podczas urodzin. Były steki, ketchup, drineczki, przekąski i plenerowa elegancja w postaci kwiatów w butelce po Żubrówce. Standardy trzeba trzymać ;)
 |
| Steki gotowe. Do kompletu ketchup, bo elegancja ma swoje granice ;) |
 |
| Bożena z Robertem. Humory dopisywały, a impreza dopiero się rozkręcała :) |
 |
| Zadowolony solenizant, a za nim Grzegorz, Bożena i Robert zajęci własnym odcinkiem imprezy :) |
 |
| Ja również tam byłem. Istnieją nawet dowody fotograficzne. |
 |
| Gość bez zaproszenia. Zachowywał się przyzwoicie. |
 |
| Wazon z kwiatami był. Standardy trzeba trzymać. |
 |
| Robert, Bożena i ja. Ostrość nie wytrzymała tempa imprezy ;) |
 |
| Andrzej, ja, Bożena, Robert i Marek. Prawie wszyscy zmieścili się w całości. |
Po zmroku na ogień weszły kiełbaski. Steki najwyraźniej były tylko rozgrzewką. Później dobra muzyka zrobiła swoje: około północy zaczęły się śpiewy, a po nich nawet tańce na kawałku w miarę równego brzegu. Oświetlenie umowne, parkiet kamienisty, ale nikomu to szczególnie nie przeszkadzało.
Bawiliśmy się do późnej nocy. Andrzej zadowolony, my zadowoleni. Czyli urodziny udane :)
 |
| Marek, Andrzej, Robert, Mateusz i Bożenka. Steki były tylko rozgrzewką ;) |
 |
| Andrzej, ja i Robert. Chór nadsolański w pełnym składzie. |
 |
| Marek i Bożenka na parkiecie. Kamienie im niestraszne. |
Komentarze
Prześlij komentarz