Małe ognisko nad Sołą

Dziś znów postanowiliśmy wybrać się nad Sołę trochę posiedzieć, bo pogoda jest piękna. W ciągu dnia słońce daje już nieźle popalić, ale dopiero pod wieczór nad rzeką robi się naprawdę przyjemnie. Światło staje się łagodniejsze, woda błyszczy, a wszystko dookoła na chwilę nabiera złotego koloru. Nawet chaszcze wyglądają wtedy jak teren rekreacyjny z prawdziwego zdarzenia ;)

Na miejscu spotkaliśmy znajomych i ze zwykłego siedzenia zrobiło się małe ognisko. Takie tylko, żeby się nazywało, ale oczywiście z kiełbaskami

Mężczyzna przy małym ognisku nad Sołą, w tle dwa motocykle, samochód i nisko świecące wieczorne słońce.
Czerwcowe słońce, Soła i ognisko z kategorii małych, ale potrzebnych :)

Właściwie najlepsze ogniska wychodzą właśnie w ten sposób. Bez planowania i przygotowań. Człowiek przychodzi tylko posiedzieć, a chwilę później grzeje się przy ogniu i pilnuje kiełbaski, żeby nie zmieniła się w bryłkę węgla.

Wieczór zrobił resztę. Słońce schodziło coraz niżej, ognisko lekko dymiło i jakoś nie chciało się wracać do domu. Miało być zwykłe wyjście nad Sołę. Wyszło ognisko. Plan wykonany, chociaż żadnego planu nie było ;)

Zobacz też

Synchronizacja przy ognisku – trochę więcej o tym, dlaczego można tak długo siedzieć i patrzeć w ogień.

Popołudnie nad rzeką – kolejny mały reset nad Sołą, tym razem w niedzielnym wydaniu.

Pierwsza imprezka w terenie w tym sezonie – ogniskowe rozpoczęcie sezonu w nieco większym gronie.

Komentarze

Popularne posty