Ognisko na drodze, której już nie ma

Niedzielne popołudnie nad Sołą. A jeśli nad rzeką, to wiadomo: przy ogniu. Inaczej byłby to zwykły spacer, a my najwyraźniej nie umiemy odpoczywać aż tak oszczędnie ;)

Tym razem miejsce na ognisko było dość osobliwe: dokładnie na środku polnej drogi. A właściwie tego, co po niej zostało. Kiedyś biegła tędy dalej, teraz urywa się nagle i wpada prosto do Soły.

Podczas ostatnich ulew rzeka mocno się podniosła, podmyła teren i przesunęła sobie koryto. Bez pytania, projektu i konsultacji z mieszkańcami. A co, nie może? Z Sołą trudno dyskutować. Ona kończy rozmowę, zabierając kawałek brzegu.

Ognisko rozpalone na trawiastym i kamienistym brzegu Soły, w tle szeroka brunatna rzeka oraz zielone drzewa.
Ognisko na dawnej polnej drodze. Soła zmieniła miejscowe plany bez konsultacji.

Przy ognisku dobrze na początek odsunąć suchą trawę i mieć gdzieś obok wodę. Tutaj z tym drugim nie było żadnego problemu. Rozpalanie też lepiej zacząć od cienkich, suchych gałązek i dopiero później dokładać grubsze kawałki. Wrzucenie od razu całego naręcza zwykle kończy się dymem, łzami i udawaniem, że dokładnie taki był plan.

Duży płomień wygląda dobrze na zdjęciu, ale najprzyjemniejszy jest moment, gdy ogień trochę siada i zostaje spokojny żar. Wtedy nie trzeba już co chwilę poprawiać konstrukcji. Można po prostu usiąść i patrzeć. Człowiek gapi się w płomienie, jakby miały mu coś ważnego powiedzieć. Przeważnie nie mówią nic, ale i tak działa. Mnie na ten przykład uspakaja.

Na końcu zostaje mniej widowiskowa część: zalać palenisko, rozgarnąć popiół i sprawdzić, czy nic już nie grzeje. Nad rzeką przynajmniej woda jest blisko.

To był taki nasz mały niedzielny reset. Kilka godzin przy wodzie, dym w ubraniach i spokój w głowie. Poniedziałku to oczywiście nie odwołało. Przez chwilę jednak można było udawać, że nikt go jeszcze nie wymyślił.

Zobacz też

Gdy woda opada
Pierwsze oględziny terenu po wysokim stanie Soły.

Nad wzburzoną Sołą
Rzeka nadal była wysoka, ale ludzie powoli wracali nad brzeg.

Pierwsza imprezka w terenie w tym sezonie
Poprzednie spotkanie przy ogniu, jeszcze z kiełbaskami i większą ekipą.

Komentarze

Popularne posty