Gdy woda opadła
Soła.
Dziś w końcu udało nam się zejść na brzeg. Wcześniej nie było o tym mowy, bo woda stała wysoko i wyglądała tak, jakby nie życzyła sobie żadnych odwiedzin. Ani zdjęć, ani spacerów, ani mojego patrzenia z miną znawcy rzek. Słusznie zresztą.
Po tych ulewach z połowy maja wszystko było inne. W komunikatach pisali o alarmie przeciwpowodziowym, interwencjach straży, przekroczonych stanach wody i zabezpieczaniu wałów. Brzmiało poważnie, ale dopiero nad rzeką widać, co to znaczy w praktyce.
Krajobraz w porównaniu z tym sprzed dwóch tygodni był nie do poznania.
![]() |
| Soła po opadnięciu. Spokojniejsza, ale już nie ta sama. |
![]() |
| Po wielkiej wodzie zostaje cisza, błoto i dużo pytań do brzegu. |
![]() |
| Rower dla skali. I żeby było wiadomo, że jednak przyjechaliśmy. |
Około 20 metrów brzegu zabrała woda. Tak po prostu. Miejsce, które jeszcze niedawno było naszym kawałkiem kamieni, piasku i krzaków, nagle przestało istnieć w tej samej formie. Zostały wyrwy, naniesione gałęzie, muł, połamane drzewa i ten dziwny porządek po żywiole.
Jak na księżycu.
![]() |
| Tu był brzeg. Teraz jest wersja po korekcie rzeki. |
![]() |
| Droga do wody. Trochę mniej pewna niż zwykle. |
Bo to nie jest tylko ładne miejsce na zdjęcia, ognisko i siedzenie po pracy.
To też siła, która w kilka dni potrafi zmienić mapę naszej małej miejscówki. Bez ostrzeżenia w stylu: „przepraszam, tu będzie remont”.
Ale tak na marginesie, w końcu mogliśmy sobie zrobić małe ognisko nad Sołą.
Wiadomo. Najpierw oględziny po wielkiej wodzie, chwila zadumy, trochę szacunku do żywiołu.
A potem kiełbaska.
Bo życie musi się jakoś toczyć dalej.
Najlepiej przy ogniu.
![]() |
![]() |
| Światło piękne. Rzeka nadal podejrzana. |
![]() |
| Woda opada, ale charakter jeszcze zostaje. |
Zobacz też
- Foto: Nad wzburzoną Sołą - kilka kadrów wcześniej, kiedy woda jeszcze mocniej pokazywała, kto tu rządzi.
- Foto: Niebezpieczna rzeka - bo po takich ulewach rzeka przestaje być tylko tłem do spaceru.













Komentarze
Prześlij komentarz