Soła, którą znam nie tylko ze spacerów
Ostatnio dużo piszę o tym, jak wygląda Soła po dużej wodzie. Na zdjęciach z kolejnych wpisów widać, że opada, ale jakoś specjalnie się z tym nie spieszy. Nadal jest szeroka, mętna i ma niewiele wspólnego z tą rzeką, przy której można spokojnie przesiedzieć pół niedzieli.
W suche miesiące miejscami wygląda przecież jak większy potok. Kamieni więcej niż wody, tu płytko, tam ledwie coś płynie. Patrząc na nią w takim stanie, można się zastanawiać, po co zapora w Czańcu, po co następne wyżej i skąd te kilometry wałów przeciwpowodziowych. Ktoś może przesadził?
Potem przychodzą porządne deszcze i okazuje się, że jednak nie.
![]() |
| Kamienie powoli wracają na brzeg. Woda nadal zajmuje większość widoku. |
Soła zbiera wodę z Beskidów. Duże spadki terenu, obfite opady i dopływy, z których woda może docierać niemal jednocześnie, sprawiają, że rzeka potrafi gwałtownie wezbrać. To oznacza też, że nie musi lać akurat nad naszym kawałkiem brzegu. Ważne jest to, co dzieje się wyżej, w górach. Sucha koszulka nie mówi jeszcze wszystkiego o stanie rzeki.
Pod względem potencjału powodziowego Sołę wymienia się na drugim miejscu wśród karpackich dopływów Wisły, za Dunajcem. Trzeba tylko zostawić to całe dopowiedzenie, bo łatwo zrobić z niego „drugą najniebezpieczniejszą rzekę w Polsce”. A to nie jest to samo. Nie chodzi o liczbę utonięć ani o ranking miejsc do kąpieli, tylko o możliwość tworzenia groźnych wezbrań. Drugie miejsce... akurat w tej konkurencji nie ma się z czego cieszyć.
Zresztą wystarczy zajrzeć do historii. Podczas powodzi w czerwcu 1958 roku przepływ Soły w Żywcu oszacowano na około 1250 metrów sześciennych na sekundę. Ponad milion litrów wody w ciągu jednej sekundy. Ta powódź przyspieszyła decyzję o rozpoczęciu budowy zbiornika w Tresnej.
![]() |
| Trochę mgły, mokre kamienie i Soła, która jeszcze nie odpuszcza. |
I tu wracamy do zapór. Tresna, Porąbka i Czaniec tworzą wspólny układ, czyli kaskadę Soły, ale każdy z tych zbiorników ma trochę inne zadanie. W ochronie przed powodzią najważniejsze są Tresna i Porąbka, które mogą zatrzymać część napływającej wody i zmniejszyć falę płynącą dalej. Czaniec jest przede wszystkim zbiornikiem wyrównawczym dla obiektów położonych wyżej i służy również zaopatrzeniu w wodę. Nie można więc całej ochrony przed powodzią przypisać tej jednej zaporze, którą mamy najbliżej.
Wały mają z kolei ograniczać rozlewanie się wysokiej wody na tereny za nimi. To jednak nie znaczy, że rzeka została już raz na zawsze uspokojona. Zbiorniki mają ograniczoną pojemność, a poniżej zapór Soła nadal może podmywać brzegi. Samo to, że woda zaczyna opadać, nie przywraca im od razu poprzedniego stanu.
![]() |
| Z bliska ten większy potok wygląda już mniej niewinnie. |
Wczoraj pisałem o drodze, która po ostatnich ulewach urywa się prosto do Soły. Rzeka podmyła teren i zmieniła sobie koryto. A my możemy teraz popatrzeć, gdzie wcześniej dało się przejść.
Jak na większy potok, rozmach ma całkiem spory.
Zobacz też
- Gdy woda opada · To, co duża woda zostawia po sobie nad Sołą.
- Kamienne piramidki nad wysoką wodą · Pierwsze ślady powrotu ludzi na odsłonięty brzeg.
- Popołudnie nad rzeką · Niedzielne ognisko przy drodze, której dalszy ciąg zabrała Soła.






Komentarze
Prześlij komentarz