Steki na kamieniu, czyli ogniskowa patelnia

Czy da się usmażyć steki na ognisku bez rusztu i patelni? Da się. Potrzebne są dwa płaskie kamienie, ogień i odrobina wiary, że kolacja nie skończy się w popiele ;)

Steki kupiliśmy już gotowe, w marynacie, w pobliskim ALDI. Poziom survivalu nie był więc przesadnie wysoki. Nie polowaliśmy na mamuta. Zrobiliśmy tylko zakupy.

Płaskie kamienie ułożyliśmy nad ogniem i daliśmy im trochę czasu, żeby porządnie się rozgrzały. Kamień działa tu jak prosta płyta grzewcza: zbiera ciepło z ogniska, długo je utrzymuje i oddaje całą swoją powierzchnią. Nie ma pokrętła ani rączki, ale trudno. Człowiek nie może mieć wszystkiego.

Dwa marynowane steki smażące się na płaskich, rozgrzanych kamieniach nad płomieniami ogniska.
 Ogniskowa patelnia już rozgrzana. Teraz tylko pilnować, żeby stek nie awansował na węgiel.

Sam pomysł smażenia na rozgrzanych kamieniach jest stary jak... kamień. Zanim pojawiły się metalowe garnki i patelnie, gorących głazów używano do pieczenia, podgrzewania, a nawet gotowania. My ograniczyliśmy się do steków. Cywilizacja zrobiła swoje.

Trzeba tylko pamiętać, że nie każdy przypadkowy kamień nadaje się na patelnię. Najlepszy będzie płaski, suchy, zwarty i bez widocznych pęknięć. Wilgotne oraz porowate kamienie mogą podczas gwałtownego nagrzewania pękać i odpryskiwać, dlatego lepiej rozgrzewać je stopniowo. Najpierw przy ogniu, później nad żarem. Kamień to jednak nie patelnia.


Widok z góry na dwa marynowane steki smażone na kamieniach ułożonych bezpośrednio nad ogniem.
Steki na kamieniu. Eksperyment wygląda podejrzanie, ale działa :D

Gdy położyliśmy mięso na rozgrzanej powierzchni, od razu zaczęło skwierczeć. Marynata i tłuszcz kapały do ognia, więc płomienie co chwilę próbowały przejąć dowodzenie. Trzeba było pilnować i obracać steki, ponieważ między „ładnie przypieczony” a „zwęglony eksponat” jest nad ogniskiem bardzo cienka granica.

Sebastian pilnujący dwóch steków smażących się na rozgrzanych kamieniach nad ogniskiem.
Trzeba doglądać, bo ogień ma własne zdanie na temat stopnia wysmażenia.

Sebastian w kraciastej koszuli siedzący przy ognisku, na którym smażą się steki na kamieniach.
Ja przy ogniskowym stanowisku pracy. Ketchup już czeka na swoją kolej.

Na drugim kamieniu podpiekliśmy kawałki bagietki. Zrobiły się chrupiące, miejscami lekko przydymione, czyli dokładnie takie, jakie przy ognisku powinny być. Do tego ketchup i piwo, rzecz jasna. Moim zdaniem do tego typu dań pasuje najlepiej ;)

Stek i kawałki bagietki podgrzewane na płaskich kamieniach ułożonych nad żarem.
Na drugim kamieniu podpiekamy bagietkę. Pełne wyposażenie kuchni polowej ;)

Steki wyszły znakomite! Ładnie przypieczone, pachnące ogniem i zupełnie inne niż z patelni czy grilla. Eksperyment kulinarny zakończył się pełnym sukcesem.

Poziom elegancji: kamień.
Poziom smaku: bardzo dobry

Zobacz też

Pierwsza imprezka w terenie w tym sezonie
Początek sezonu ogniskowego, kiełbaski na patykach i pogoda, która na szczęście wytrzymała.

Synchronizacja przy ognisku
Trochę o tym, dlaczego można tak długo patrzeć w ogień i na chwilę wyłączyć myślenie.

Popołudnie nad rzeką
Niedzielny reset nad Sołą, małe ognisko i rzeka, która urządziła teren według własnego pomysłu.

Komentarze

Popularne posty