Soczi — wpadki i niedociągnięcia

Więc zaczynamy. W miarę możliwości post będzie aktualizowany nowymi materiałami. Publikujcie swoje linki w komentarzach.

Więc zaczynamy.

Igrzyska w Soczi dopiero się rozkręcają, a internet już ma swoje pierwsze zdobycze. Nie medale. Nie rekordy. Na razie bardziej zdjęcia, screeny, memy i wszystko to, co dzieje się gdzieś obok sportu, ale czasem rozchodzi się szybciej niż oficjalne wyniki.

W miarę możliwości będę dorzucał tu kolejne materiały.

Bo zapowiada się, że będzie co zbierać.

Z jednej strony wielka impreza. Ceremonia, sportowcy, flagi, powaga, transmisje i cały olimpijski rozmach. Z drugiej strony - internet, który potrafi wyłapać pękniętą ścianę, dziwną mapę, źle działające drzwi albo cokolwiek, co wygląda podejrzanie zabawnie.

Pierwsza zdobycz Polaków na igrzyskach w Soczi? Proszę bardzo.

Mem z mapą Polski przesuniętą na grafikę z ceremonii igrzysk w Soczi, z dopiskiem sugerującym żartobliwie zmianę granic Polski.
Pierwszy „sukces” już jest. Internet policzył po swojemu.

Druga rzecz: amerykański bobsleista Johnny Quinn zatrzasnął się w łazience.

No i co zrobił? Wyszedł przez drzwi. Dosłownie.

Zdjęcie uszkodzonych drzwi łazienkowych z dużą dziurą pośrodku; przez otwór widać jasne wnętrze łazienki.
Gdy drzwi mówią „nie”, a sportowiec mówi „zobaczymy”.

Patrzę na to zdjęcie i trudno nie mieć w głowie jednej myśli: tyle przygotowań, pieniędzy, wielkiej organizacji, a na końcu i tak człowiek może przegrać z łazienką. Albo wygrać, zależy od siły przebicia.

Trochę śmieszne, trochę absurdalne.

Najbardziej lubię w takich wpadkach ten moment, gdy wielka oficjalna narracja nagle zderza się z codziennością. Miało być perfekcyjnie, równo, światowo. A tu drzwi nie wytrzymały kontaktu ze sportowcem.

Będę aktualizował, jeśli trafi się coś nowego.

Soczi dopiero startuje, a już wygląda na to, że poza sportem będziemy mieli jeszcze osobną konkurencję: wpadki, niedociągnięcia i szybkie reakcje internetu.


Ceremonia otwarcia - wpadka z okręgami

Zobacz też

Facebook udostępnia — A Look Back — też luty 2014 i też internet, tylko bardziej od strony wspomnień niż olimpijskich wpadek.

Nie podoba mi się — „Lubię to” — wcześniejsza rozkmina o tym, jak łatwo internet robi z reakcji osobny temat.

Komentarze

Popularne posty