Mój TOP 20, tydzień 1: Waglewski przejął ster

Waglewski Fisz Emade - Matka Syn Bóg

Zaczynam małą zabawę: Mój TOP 20. Tydzień pierwszy, czyli ten moment, kiedy jeszcze udaję, że będę konsekwentny i że to będzie „regularna seria”. (Zobaczymy.)

Ten tydzień i tak ma jednego bohatera. Waglewski, Fisz, Emade – „Matka Syn Bóg”. Na pierwszym miejscu, bez dyskusji. Pewnie dlatego, że byliśmy na koncercie Waglewskich w Kętach i… no cóż, czasem koncert robi z człowiekiem coś prostego: wracasz do domu, a w głowie nadal gra. I nagle wszystko inne jest tylko „między” kolejnymi odsłuchami.

W ogóle ten zestaw ma dziwną dynamikę. Z jednej strony mrok i gęstość (Fever Ray potrafi człowieka ustawić do pionu jednym refrenem), z drugiej strony totalny wygłup (tak, Ylvis tu jest i nie zamierzam się tłumaczyć). A pomiędzy: Makowiecki, trochę francuskiego dramatu Dalidy, odrobina chilloutu spod znaku Buddha-Bar, i Skubas, który mi siedzi w głowie wyjątkowo mocno.

Dobra. Lista.

Mój TOP 20 – tydzień 1


Komentarze

Popularne posty