[foto] Bieszczady - dzień 1: Chmiel - Sękowiec
Po prawie całonocnej podróży dotarliśmy do celu. Do Chmiela. Pogoda pierwszego dnia nas nie rozpieszczała lecz sam fakt, że tutaj wróciliśmy wystarczył. Bez względu na pogodę.
Po rozpakowaniu się i ogarnięciu po podróży nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do sklepu w Chmielu. Sklep w Chmielu, tak jak wiele innych sklepów w Bieszczadach różni się od zwykłego sklepu tym, że jest to bardziej Sklepo-bar, miejsce spotkań ludzi z pobliskiej okolicy. W takim miejscu można spotkać ciekawe osoby i wysłuchać ich historii.
Do sklepu od miejsca zakwaterowania mieliśmy około 1,8 km. Pokonywaliśmy ten dystans prawie codziennie z uśmiechem na twarzy.
Pierwsze piwo pod sklepem w Chmielu :D
Pieski bieszczadzkie są przyjazne i ciekawskie... przynajmniej większość z nich.
San w tym roku niestety okazał się głęboki i wartki. To za sprawą opadów, które miały miejsce parę dni przed naszym przyjazdem. Szkoda, prawdopodobnie nie zaznamy w nim kąpieli :/
Za to kamyczki jak w ogrodzie Zen prezentują się dobrze po środku Sanu.
Po południu przed wyjściem na punkt widokowy... kawa
a to już widok z punktu widokowego na Sękowcu
Sękowiec - punk widokowy, koniec ścieżki przyrodniczo-dydaktycznej "Hulskie". Najlepsze miejsce do kontemplacji. Przychodziliśmy tu prawie codziennie, przemyśleć, podrzemać, podumać, po, po po.
a po kontemplacji Bar w ośrodku Sękowiec. Stały punkt programu na koniec dnia :D
Po rozpakowaniu się i ogarnięciu po podróży nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do sklepu w Chmielu. Sklep w Chmielu, tak jak wiele innych sklepów w Bieszczadach różni się od zwykłego sklepu tym, że jest to bardziej Sklepo-bar, miejsce spotkań ludzi z pobliskiej okolicy. W takim miejscu można spotkać ciekawe osoby i wysłuchać ich historii.
Do sklepu od miejsca zakwaterowania mieliśmy około 1,8 km. Pokonywaliśmy ten dystans prawie codziennie z uśmiechem na twarzy.
![]() |
| W drodze do sklepu w Chmielu. |
![]() |
| Pod sklepem w Chmielu |
Pieski bieszczadzkie są przyjazne i ciekawskie... przynajmniej większość z nich.
San w tym roku niestety okazał się głęboki i wartki. To za sprawą opadów, które miały miejsce parę dni przed naszym przyjazdem. Szkoda, prawdopodobnie nie zaznamy w nim kąpieli :/
Za to kamyczki jak w ogrodzie Zen prezentują się dobrze po środku Sanu.
Po południu przed wyjściem na punkt widokowy... kawa
a to już widok z punktu widokowego na Sękowcu
Sękowiec - punk widokowy, koniec ścieżki przyrodniczo-dydaktycznej "Hulskie". Najlepsze miejsce do kontemplacji. Przychodziliśmy tu prawie codziennie, przemyśleć, podrzemać, podumać, po, po po.
a po kontemplacji Bar w ośrodku Sękowiec. Stały punkt programu na koniec dnia :D













Komentarze
Prześlij komentarz