Umiesz pomagać bliźnim?
Pamiętacie filmik z chłopcem bez kurtki? Siedzi na przystanku w Oslo, trzęsie się z zimna, a ludzie pytają, co się stało, i oddają mu swoje kurtki oraz szaliki. Okazało się, że to akcja norweskiego SOS Wioski Dziecięce, przygotowana z myślą o dzieciach marznących w Syrii. Przechodnie o ukrytej kamerze nie wiedzieli.
Pod filmem ktoś stwierdził, że gdyby takiego chłopca posadzić na przystanku w Polsce, pies z kulawą nogą by mu nie pomógł. Nie wiem, skąd ta pewność. Chyba łatwiej ocenić cały kraj, niż przyznać, że nie mamy pojęcia, co by się wydarzyło.
Wpadł mi za to w ręce inny film. Rosyjscy autorzy sprawdzają, jak ludzie reagują na mężczyznę, który wygląda, jakby źle się poczuł na ulicy. Najpierw Rosja, potem Ameryka. Z pokazanych scen wychodzi na to, że w Rosji przechodnie idą dalej, a w USA ktoś się zatrzymuje i pyta, czy nie trzeba pomóc.
Już człowiek ma ochotę ocenić: Amerykanie dobrzy, Rosjanie źli. Tylko że to kilka minut filmu, pociętego i ułożonego tak, byśmy coś poczuli. Zwłaszcza z tą muzyką. Dlaczego w rosyjskich filmikach zawsze musi grać coś, co chwyta za serce, zanim jeszcze ktokolwiek upadnie? ;)
Bardziej od wyniku tego pojedynku zastanawia mnie moment, w którym wszyscy mijają człowieka i nikt nie zwalnia. Skoro inni idą, to może nic się nie stało? Może ktoś następny podejdzie? Psychologowie nazywają to rozproszeniem odpowiedzialności. Po ludzku: każdy liczy na następnego. A następny też ma następnego.
Pewnie teraz poczułeś się lepszy od Rosjan. Ja przez chwilę też. Tylko że oni byli na ulicy, a ja siedzę przed monitorem. Tu nawet własną kurtkę łatwo oddać.
Zobacz też
Pieskie życie — o tym, jak trudno przejść obojętnie obok kogoś, kto potrzebuje pomocy, nawet gdy ma cztery łapy.



Komentarze
Prześlij komentarz