Straconka – Magurka – Międzybrodzie. Do jeziora z dzieciństwa
![]() |
| Jezioro Międzybrodzkie. Dokładnie to miejsce pamiętałem z dzieciństwa. |
Cała trasa ma około 11 kilometrów. Ze Straconki na Magurkę według oznaczeń idzie się mniej więcej godzinę i kwadrans, a z Magurki do Międzybrodzia około dwóch i pół godziny. Sam szlak jest łatwy i przyjemny. Oczywiście pod warunkiem, że się go nie zgubi, ale do tego jeszcze dojdziemy.
Trasa: Straconka → Hańderkula → Magurka Wilkowicka → Międzybrodzie Bialskie
Dystans: około 11,4 km
Czas samego marszu: około 3 godz. 45 min
Powrót: autobusem z Międzybrodzia Bialskiego do Kęt
Zanim weszliśmy na właściwy szlak, zatrzymaliśmy się przy potoku Straconka. Spływająca z gór woda została tu poprowadzona przez kilka kamiennych progów. W sierpniowym słońcu wyglądało to bardzo spokojnie i sielankowo. Aż szkoda było od razu iść dalej.
![]() |
Progi wodne na potoku Straconka. Początek bardzo spokojny. |
![]() |
Ja nad Straconką, jeszcze przed właściwym podejściem. |
![]() |
Źródełko Walczoka. Woda płynie, kamień pamięta rok 1883. |
![]() |
A.J. Walczok, 1883. Podpis fundatora przetrwał. |
Kozy wyrosły na szlaku
Zielony szlak prowadził spokojnie przez las i nie próbował od pierwszych metrów udowodnić nam, kto tu rządzi. Po drodze pojawiły się za to kozy. Po prostu wyrosły na ścieżce nie wiadomo skąd.
![]() |
| Kontrola szlaku. Dokumenty proszę |
![]() |
| Andrzej i jedna z naszych nowych znajomych. |
Dalej szło się naprawdę przyjemnie. Trochę lasu, trochę otwartej przestrzeni i coraz szersze widoki. Bez męczenia się dla samej zasady.
![]() |
Zielony szlak przez letnią Straconkę. |
![]() |
| Andrzej podczas krótkiego postoju w lesie. |
![]() |
Bielsko-Biała zostawało coraz niżej. |
Pierwszy raz przy schronisku na Magurce
Na szczytowej polanie pojawiło się w końcu Schronisko PTTK na Magurce Wilkowickiej. Byłem tutaj pierwszy raz, więc najpierw obeszliśmy okolicę i pooglądaliśmy widoki.
![]() |
Schronisko PTTK na Magurce. Dotarliśmy. |
Obok schroniska stoi dziwny nowoczesny budynek, wyglądający trochę jak skrzyżowanie bunkra z trybuną. To stacja sędziowska i zaplecze tras narciarstwa biegowego. Budynek ukończono w 2011 roku, a trasy oficjalnie otwarto rok później. Dach służy między innymi do obserwowania zawodów i testowania nart.
My też na niego weszliśmy. Nart nie mieliśmy, więc pozostało nam oglądanie widoków.
![]() |
Stacja sędziowska tras biegowych. Dziwna, ale z dobrym dachem. |
![]() |
Jeden z widoków w pobliżu schroniska na Magurce. |
Później poszliśmy do schroniska coś zjeść i chwilę posiedzieć. Zamówiliśmy szarlotkę i piwko.
Po jedzeniu przenieśliśmy się na polanę. Trawa, cisza, słońce przebijające się przez chmury i przez moment żadnego powodu, żeby gdziekolwiek iść.
![]() |
| Odpoczynek na polanie. Wstawanie mogło poczekać. |
Żółty szlak miał inne plany
W końcu trzeba było się podnieść i ruszyć w stronę Międzybrodzia Bialskiego. Z Magurki prowadzi tam żółty szlak. Zejście było łatwe, ale pod koniec oznaczenia zrobiły się słabsze. Na jednym z rozwidleń wybraliśmy szeroką leśną drogę, która wyglądała wystarczająco przekonująco.
Nie była.
Po pewnym czasie zorientowaliśmy się, że żółte znaki gdzieś zniknęły. Na szczęście błądzenie trwało może piętnaście minut i udało nam się wejść z powrotem na szlak bez zawracania.
![]() |
Gdzieś w tym miejscu żółty szlak przestał współpracować. |
![]() |
| Ja i Grzesiek na ambonie. Skoro już ją znaleźliśmy... |
Jezioro, które nocą znikało
Im niżej schodziliśmy, tym częściej między drzewami pojawiało się Międzybrodzie Bialskie i Jezioro Międzybrodzkie. Nad wodą wisiały ciężkie chmury, przy brzegu kołysały się łodzie, a całe miejsce wyglądało trochę tak, jak zapamiętałem je z dzieciństwa.
Byłem tutaj pierwszy raz od dawna. Dokładnie w tej części Międzybrodzia, przy jeziorze. Pod koniec lat osiemdziesiątych przyjeżdżałem tu z rodzicami na kemping i bardzo lubiłem te wyjazdy.
Samo jezioro, zwłaszcza po zmroku, wydawało mi się pełne sekretów i zagadek. Wieczorem siedziało się nad wodą, a rano brzeg potrafił być odsłonięty i wody prawie nie było. Pompowano ją nocą z Jeziora Międzybrodzkiego do górnego zbiornika elektrowni na Górze Żar, a później spuszczano z powrotem przez turbiny.
Dla dorosłych była to elektrownia szczytowo-pompowa. Dla dziecka jezioro, które przez noc potrafiło gdzieś zniknąć. Ta druga wersja była zdecydowanie ciekawsza.
![]() |
| Jezioro Międzybrodzkie. Dokładnie to miejsce pamiętałem z dzieciństwa. |
Przed powrotem do domu poszliśmy jeszcze na piwo do „Gościńca nad Jeziorem”. Potem wsiedliśmy w autobus do Kęt i tak zakończyła się nasza wycieczka ze Straconki przez Magurkę do Międzybrodzia.
Jezioro zostało za nami. Przynajmniej do nocy :)
Zobacz też
- Porąbka – Hrobacza Łąka 2014 – długa letnia wycieczka z zaporą, ulewą, schroniskiem i widokami na Jezioro Międzybrodzkie.
- Porąbka – Kozubnik – Żar – spacer na drugą stronę jeziora, przez Kozubnik na Górę Żar.
- Jezioro Międzybrodzkie – późniejszy fotograficzny powrót nad jezioro.




















Komentarze
Prześlij komentarz