Selfie na Dzień Dziecka

Pierwszy czerwca. Dzień Dziecka. Zrobiłem sobie prezent i... zdjątko. Tak oto wygląda autor bloga na dzień dzisiejszy. Okulary są, włosy też. Dziecko trochę wyrośnięte, ale chyba jeszcze można mu uznać prawo do świętowania ;)

Sebastian w czarnych prostokątnych okularach i czerwonej koszuli w kratę, na tle szarych płytek i jasnego ręcznika.
Autor bloga, stan na 1 czerwca 2014. Do porównania kiedyś ;)

Przy okazji zacząłem się zastanawiać nad zdjęciami profilowymi. Człowiek wybierze jedno, na którym dobrze wyszedł, ustawi na Facebooku i najchętniej zostawiłby je na zawsze. Tam nadal ta sama twarz, podczas gdy w łazience lustro prowadzi własną dokumentację. Może więc dobrze od czasu do czasu wrzucić nową wersję siebie. Starą też zostawić, żeby było z czym porównać.

Bo taki fotoblog to w sumie niezły dziennik zmian. Raz Soła, raz truskawki w pracy, innym razem dwa kamienie wyglądające jak rodzina. A dziś ja. Dość osobliwe towarzystwo, ale z takich rzeczy składają się przecież moje dni. Nie zawsze jest wyprawa, impreza albo coś, o czym można opowiadać przez godzinę. Bywa po prostu niedziela i zdjęcie w łazience. Też się wydarzyło.

Dziś wydaje mi się, że wszystko będę pamiętał. Gdzie byłem, z kim, dlaczego zrobiłem akurat taką minę. A za kilka lat? Pewnie najpierw przyczepię się do fryzury, potem do jakości zdjęcia, a dopiero później spróbuję sobie przypomnieć resztę. I tu przydaje się kilka zdań pod fotografią. Zdjęcie pokaże, jak wyglądałem. Notka może przypomni, co mi wtedy chodziło po głowie. O ile sam będę umiał to rozszyfrować.

Zresztą powroty do starych zdjęć mogą dawać coś więcej niż okazję do krytykowania własnej fryzury. W niewielkim badaniu z 2013 roku użytkownicy Facebooka deklarowali, że przeglądanie dawnych fotografii i wpisów pomaga im poprawić nastrój. To była ankieta, więc nie ogłaszałbym jeszcze, że znaleziono sposób na szczęście, ale jakiś trop jest.

Badacze z Southampton opisali też, że przywoływanie nostalgicznych wspomnień może zwiększać poczucie własnej wartości i optymizm wobec przyszłości. Czyli grzebanie w przeszłości nie musi się kończyć westchnieniem, że wszystko dobre już było. Może też pomóc pomyśleć, że jeszcze coś dobrego będzie.

Nie każde zdjęcie musi oczywiście poprawiać humor. Są takie, przy których bardziej się tęskni, niż uśmiecha. Ale podoba mi się myśl, że zwykły obrazek może przypomnieć coś dobrego, co zdążyło już zniknąć pod stertą bieżących spraw. Jakiś spacer, czyjąś obecność, dzień bez wielkiego powodu do zapamiętania. Dopiero później może się okazać, że jednak był powód.

Może na tym polega to małe odmładzanie się przy zdjęciach. Nie na odejmowaniu lat, tylko na przypomnieniu sobie, jak to było być tamtym sobą. Przez chwilę nie tylko widzieć młodszą twarz, ale wrócić myślami do tego, co ją wtedy cieszyło. W Dzień Dziecka całkiem pasuje mi taka rozkmina. W końcu ten mały człowiek ze starych fotografii też jest częścią mnie. Przybyło mu głównie spraw do załatwienia.

A dzisiejsze zdjęcie dopiero czeka na swoją kolej. Teraz jest aktualne, zwyczajne. Kiedyś może zatrzymam się przy nim na dłużej. Ciekawe, czy bardziej zdziwi mnie twarz, czy to, co tutaj napisałem.

Na razie zostawiam siebie z pierwszego czerwca. A jak będę wyglądał za kilka lat? Przekonamy się. Życzcie mi wytrwałości. W prowadzeniu bloga, bo starzenie jakoś powinno pójść samo ;p

Zobacz też

Komentarze

Popularne posty