Gdy woda opadła - dzień 2

Kolejny dzień nad Sołą po dużej wodzie.

Dziś wróciliśmy nad rzekę. Ścieżki osuszyły się na tyle, że dało się przejść dalej, w miejsca, do których dzień wcześniej jeszcze nie było jak dojść. Błoto trochę puściło, kamienie znowu wystawiły grzbiety, a Soła płynęła już spokojniej.

Tylko że to „spokojniej” nie znaczy spokojnie.

Szeroka, brunatna Soła po opadnięciu wody, kamienisty brzeg, drzewa i chmury nad rzeką.
Woda opadła, ale nadal patrzyłem na nią z dystansem.

Po takiej wodzie rzeka wygląda inaczej. To już nie to samo, nie ten sam brzeg, te same drzewa gdzieś w oddali, ale wystarczy podejść bliżej i widać, że wszystko zostało poprzestawiane. 

Soła potrafi zrobić korektę terenu bez pytania.

Biały kwiat margerytki rosnący przy brzegu Soły po powodzi, z ciemnym tłem roślin i kamieni.
Jeden kwiatek pośród całego zamieszania. No i proszę.

Nie chcę tu robić rankingu najniebezpieczniejszych rzek w Polsce, ale Soły nie ma co traktować jak ładnego dodatku do spaceru. To rzeka z górskim charakterem, nawet jeśli u nas wygląda już bardziej swojsko. Wystarczy kilka dni mocnego deszczu w Beskidach i nagle ta swojskość znika. Zostaje brudna woda, podcięty brzeg i cisza po tym, jak już przeszło.

Tego maja naprawdę nalało. W zlewni Soły poszły duże opady, stany wody rosły gwałtownie, a w Kętach znów zaczęto mówić o zagrożeniu od strony rzeki. I jak się stoi potem na miejscu, gdzie jeszcze niedawno był brzeg, a teraz jest świeża rana z piachu i kamieni, to te wszystkie komunikaty przestają być komunikatami.

Robią się konkretne.


Autor stojący na brzegu wezbranej Soły, w tle szeroka rzeka, drzewa i góry.
Stoję przy Sole

Na zdjęciach widać ślady. Piach ułożony warstwami, naniesione konary, korzenie wyrwane z miejsca. Rower postawiony dla skali, bo bez skali oko udaje, że wszystko jest normalne.

Nie jest.

Naniesione przez wodę gałęzie, trawy, korzenie i śmieci na brzegu Soły po wezbraniu.
Zestaw po powodzi: gałęzie, trawa, muł i pleksi

A jednak w tym wszystkim jest coś przyciągającego. Może dlatego ciągle tu wracamy. Soła po dużej wodzie jest nieładna, brudna, miejscami zniszczona, ale prawdziwa. Pokazuje, że rzeka to nie tylko miejsce na ognisko i zdjęcia o zachodzie słońca.

To też siła.

Brzeg Soły po powodzi, naniesione gałęzie, żwir, piasek i rower stojący przy rzece.
Tu widać, że woda nie szła bokiem. Szła przez wszystko.

Warstwy piachu i żwiru naniesione przez wezbraną Sołę po majowych ulewach w 2014 roku.
Piach ułożony przez wodę

Szeroki brzeg rzeki Soły po wezbraniu, kamienie, błoto, drzewa i osoba idąca wzdłuż rzeki.
Soła po dużej wodzie. Ładna, ale już nie do końca miła.

Ślady stóp na piaszczystym brzegu Soły po opadnięciu wody, osoba idąca w stronę zarośli, maj 2014.
Ślady prowadzą tam, gdzie brzeg już nie jest taki pewny siebie.

Zobacz też

Komentarze

Popularne posty