czwartek, 26 maja 2005

brak motywacji


Jeśli nie lubisz czytać smutków a z jakichś względów chcesz to zrobić, przed przeczytaniem poniższego tekstu skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą…

Rozleniwiłem się…
Straciłem ochotę…
To takie chyba wczesno-letnie objawy bezcelowości
Przydałyby mi się jakieś porządne wakacje…
tja…
poleżeć tyłkiem do góry i nie przejmować się niczym…
Problem w tym, że cały ten pieprzony rok mam taki… leniwy

zrobiłem się jak małe dziecko, któremu wszystko powinno się podawać gotowe… na talerzu
wqrwiam się sam na siebie, że doprowadziłem się do takiego stanu…
teraz trudno z tego „przywileju” wyjść.

zaczynam dostrzegać, że moja mobilność gdzieś zanikła…

Moim światem, kiedyś był ruch, imprezy, spotkania za znajomymi, łzy i śmiech na przemian…
czułem, że żyłem….

teraz mój świat ograniczył się do granic poznawalności… moim wybiegiem stał się mój pokój… żałosne. Nie pytajcie dlaczego tak się stało… to był długi, powolny proces… ciężko go było zauważyć

Słyszałem, że się zmieniłem… na lepsze...
że to niby stałem się bardziej skłonny do kompromisów i częściej się „w czymś” zgadzam „z kimś”
Może i to prawda… półprawda… druga strona medalu – jestem zmęczony… idę na łatwiznę

jednak…

nie mam już siebie… bogactwo wnętrza się gdzieś po drodze zmarnowało i będzie trzeba dużo pracy aby go odbudować…
wierzę, że mi się to uda!

Ten wiersz gdzieś już na blogu zamieściłem…
Teraz nadszedł czas aby go przypomnieć

Nauka chodzenia
Tyle miałem trudności
z przezwyciężeniem prawa ciążenia
myślałem że jak wreszcie stanę na nogach
uchylą przede mną czoła
a oni w mordę
nie wiem co jest
usiłuję po bohatersku zachować pionową postawę
i nic nie rozumiem
"głupiś" mówią mi życzliwi (najgorszy gatunek łajdaków)
"w życiu trzeba się czołgać czołgać"
więc kładę się na płask
z tyłkiem anielsko-głupio wypiętym w górę
i próbuję
od sandałka do kamaszka
od buciczka do trzewiczka
uczę się chodzić po świecie

A. Bursa... a co!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...