poniedziałek, 24 stycznia 2005

Psychiczny w dodatku jeszcze na odwyku...


Ostatnio jestem wykończony psychicznie. Moje dziwne negatywne nastawienie do świata pomału mnie przerasta. Mógłbym od razu napisać, że mam depresję… lepiej napisać „ciężkie dni”. Zresztą jak zwał tak zwał… wiadomo, o co chodzi. Człowiekowi nic się nie chce, nie widzi potrzeby robienia czegokolwiek, wszystko zlewa się w jedno… czarne, białe i nic poza tym.
Zaczynaj powoli śmiać się sam z siebie i ze swojego zachowania... bo jak długo to jeszcze potrwa. Nawiasem mówiąc, żeby to tylko dotyczyło mnie to pal licho, ale moje zachowanie odbija się na Andym.
Mam doła i wszystko mnie wkurwia, widzę tylko problemy… czarne myśli… brak chęci do wszystkiego. Nie potrafię tak tego hop-siup zmienić. Wiem, ze nie zrobię sobie żadnej krzywdy bo jestem świadomy, ze to minie… zawsze takie stany są tylko przejściowe i chwała bogu za to. Jednak ludziska nie potrafią tego zaakceptować. Przychodzą do mnie i „wymagają” ode mnie dobrego humoru… zabawy. Wiedzą, że mam złe dni, że wszystkich ignoruję jednak obrażają się na mnie, gdy ja palnę jakąś głupotę – nie kryję że nieprzyjemną.

A. Pożyczysz mi tą książkę?
D. No problem, pożyczę Ci. Już miesiąc temu chciałem Ci ją pożyczyć, to wtedy stwierdziłeś, ze nie chcesz mieć z nią nic do czynienia.
A. Wiesz co… rozbolała mnie głowa. Idę do domu.
D. To idź.

Prawdę mówiąc wszystkich ostatnio mam w dupie.
Wiem, że nikt nie jest w stanie mi pomóż. To ja sam muszę sobie z tym negatywnym spojrzeniem na świat poradzić lub za sprawą specjalisty.
Pozostali nie potrafią zrozumieć, ze ten chłopak, który jeszcze rok temu był cały dla ludzi, robił wszystko dla ludzi i przez to mając swoje jądro charakteru oblepionego różnymi wzorcami i zachowaniami, które akceptował, pewnego dnia postanowił zrobić coś dla siebie. Nie potrafił. Poprosił ludzi, dla których podobno był wszystkim… zignorowali go. Co ja piszę! IGNORUJĄ GO i nie chcą dostrzec, że ja też od czasu do czasu potrzebuję pomocy, chociażby w bardzo małym stopniu, ale jednak pomocy.
Nagle gdy ja zapragnąłem dostać coś od ludzi oni wszyscy wsiedli w jeden pociąg zwany życiem, i machając mi na pożegnanie zostawili mnie na stacji samego jak palec.

Jestem świadom, że ten beznadziejny tok myślenia minie i zrozumiem wiele rzeczy… na przykład tą, że najlepiej polegać tylko na sobie bo ludzie nic ci za darmo nie dadzą.
Jestem naiwny… teraz to wiem. Nie wstydzę się tego… bo niby po co mam się tego wstydzić. Niech się wstydzą te osoby, które tej naiwności nadużywają.
Koniec smęcenia o wielkich kosmicznych problemach, które i tak pokonam.


P.S.
Jutro mija równy tydzień od momenty poddania się terapii Biorezonansowej typu BICOM..
Ja, który wypalał paczkę papierosów dziennie, nie odczuwam po terapii głodu nikotynowego. Na dobrą sprawę nie pamiętam nawet jak smakował papieros. Nie mam żadnej potrzeby palenia. Ta metoda jak na razie jest najskuteczniejszą metodą walki z nałogiem jaka istnieje

Biorezonans komórkowy Zabiegi aparatem ABAS są proste, bezbolesne i bezpieczne. Pacjent siada na 10-15 minut i trzyma w rękach elektrody. Po pierwszym zabiegu głód nikotynowy jeszcze niekiedy trwa, po drugim jest już znacznie mniejszy lub znika całkowicie. Zaleca się trzy zabiegi w odstępach tygodniowych. Po terapii należy pić dużo wody mineralnej, często się kąpać, myć głowę, aby "wypłukać" z organizmu toksyny.

BICOM Zabieg ten, zwany inaczej biorezonansem, trwa 15 minut. Pacjent siada na krześle, na czoło zakłada opaskę z elektrodami. W dniu zabiegu nie wolno pić kawy, mocnej herbaty i alkoholu. Nie można też zapalić papierosa, żuć gumy czy używać plastrów nikotynowych. Natomiast trzeba pić dużo wody. Chęć zapalenia papierosa znika najczęściej w ciągu trzech godzin po zabiegu.

Jutro będzie lepszy dzień!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...