niedziela, 21 marca 2004

Bleeeeee

Dziś Davercio dał sobie nieźle w Czachosławe… Urżnąłem się Szato De Jabol (1,5L) rocznik bieżący ( nie
czytaj Jabol ;)…. Nie ma Cin Cin bez Cin & Cin ;) …i nie było. ( przepraszam za fonetyczną pisownie, ale po takiej dawce alkoholików jestem notk-aut…

Raz mówiłem po góralsku raz po śląsku raz po francuski raz po angielski i po niemiecki i dodatkowo sypałem cytatami z „Samych Swoich” i innych polskojęzycznych qltur… ( cy jak to tam można nazwać ) Był u mnie dziś Andy… chyba go nie zanudziłem ( tak lubię dużo gadać po iskrzącej wodzie) tą moją całyczasową-nie-zamykającą-się-jadzią ( jadaczką).

Bursa donosi:

dno piekła...
na dnie piekła
ludzie gotują kiszą kapustę
i płodzą dzieci
mówią: piekielnie się zmęczyłem
lub: piekielny dzień miałem wczoraj
mówią: muszę się wyrwać z tego piekła
i obmyślają ucieczkę na inny odcinek
po nowe nieznane przykrości
ostatecznie nikt im nie każe robić tego wszystkiego
a są zbyt doświadczeni
by wierzyć w możliwość przekroczenia kręgu
mogliby jak ci starcy
hodowani dość często w mieszkaniach
(przeciętnie na dwie klatki schodowe jeden starzec)
karmieni grysikiem
i podmywani gdy zajdzie potrzeba
trwać nieruchomo w proroczym geście
z dłońmi uniesionymi ku górze

ale po co
dokładne wydeptywanie dna piekła
uparte dążenie
z pełną świadomością jego bezcelowości
ach ileż to daje sytuacji.


Panie Panowie... Matki i córki... Bracia i siostry...
Dbajmy o nasze piekło na ziemi... będziemy mieli jak w niebie...

łyk łyk... Cin... gul gul... Cin... ył ył... rzyg!!!!!!!


pi... pi... pi...
...abonent czasowo niedostępny...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...