Moje zdjęcie w cudzym menu. Koniec miłości do Oskar Cafe

Oskar Cafe w Bielsku. Do niedawna nasza ulubiona kawiarnia. Z klimatem, dziwnie wąska, długa i ze swoimi tradycjami. Piliśmy tam kawę setki razy. Nie jestem jednak pewien, czy w kolejnym sezonie w ogóle tam zagościmy.

Widzieliście już ich nowe menu?

Kawiarnia Oskar. Kiedyś mój pewniak na mapie Bielska.

 Długie, wąskie i z klimatem. Pytanie, ile z tych ozdób na ścianach jest legalnych.

Często mnie zastanawiało, patrząc na te wszystkie obrazki wiszące u nich na ścianach, czy to nie są po prostu tanie reprinty zajumane z sieci. Miałem spore wątpliwości co do ich legalności.

Zaraz wyjaśnię dlaczego.



 Przy okazji: pewnie zwrócicie uwagę, że koleżanka na zdjęciach z tego dnia ma rozmytą twarz. Tak wyszło. Kobieta Bez Twarzy. Przynajmniej tu nikt nie ukradnie wizerunku.

Nasz koleżanka Bożenka, Kobieta Bez Twarzy.


Teraz uwaga. Jeśli przypadkiem udacie się do Oskara i zaczniecie przeglądać to nowe, odświeżone menu, rzućcie okiem na małą fotografię zamieszczoną w środku. Powinniście odnaleźć dokładnie ten kadr:


Jeśli zobaczycie tam coś dziwnie znajomego, to... tak. Zdjęcie zostało w chamski sposób skradzione a twarz mojej koleżanki zastąpiona inną. Skąd skradzione? Z tego bloga, którego właśnie czytacie. Dokładnie z mojego wpisu ze stycznia (link zostawiam na dole).

Skopiuj, wklej, zastąp twarz, drukuj.

Masakra. Żenada, całkowita żenada. Ktoś uznał, że jak w internecie leży, to można sobie wziąć i ozdobić tym komercyjną kartę dań. Prawa autorskie? A komu to potrzebne?


Oryginalne zdjęcie autorskie obok zrzutu z menu kawiarni, pokazujące wykorzystanie tego samego kadru bez zgody autora.
Oryginał kontra kserokopiarka z Bielska.

Mała porada prawna na przyszłość, jakby ktoś z was też kiedyś znalazł swoją fotkę na ulotce lokalnego biznesu. To, że zdjęcie wisi w internecie, nie znaczy, że jest darmowe i niczyje. Można – i wręcz należy – wysłać właścicielowi wezwanie do zapłaty za bezumowne korzystanie z utworu. Normalnie liczy się to jako wielokrotność rynkowej stawki, zależnie od tego, jak bardzo chcecie złodzieja docisnąć. A jak menedżer lokalu udaje greka, sprawę kieruje się do sądu. Serio, pobranie grafiki prawym przyciskiem myszy to nie jest umowa licencyjna.

Zobaczymy, jak kawiarnia z tradycjami z tego wybrnie.

UPDATE:
Kawiarnia w przeciągu 2 tygodni od mojej interwencji w tej sprawie, wymieniła menu na nowe. Nie skorzystała nawet z prawa uzyskania licencji na to zdjęcie bo pewnie musieliby zapłacić.

Zobacz też:

Foto - Oskar Bielko-Biała – Oryginalny wpis ze stycznia 2014 roku, z którego bezczelnie zajumano mi to pechowe zdjęcie.

Komentarze

Popularne posty