Spontaniczny wieczór nad Sołą

Wczoraj spontanicznie wyskoczyliśmy nad Sołę. Po prostu – bez planu i bez większych przygotowań. Byliśmy w składzie: ja, Bożena, Andrzej i Robert.

Rozpaliliśmy ognisko, ogarnęliśmy jedzenie (podwawelska na kiju) i trochę picia. Siedzieliśmy nad rzeką, gadaliśmy... do późna.


Słońce, Soła i to uczucie, że nigdzie nie trzeba się spieszyć.

Dzisiaj przeglądam nagrania na komputerze. Wrzucę filmik z tego dnia, bo sporo się tam nagrało. Głowa jest trochę ciężka, ale sam wypad był udany :)

Komentarze

Popularne posty