Miejski zachód słońca

Antoine de Saint-Exupéry w "Małym Księciu" napisał: "Wiesz... gdy jest się bardzo smutnym, lubi się zachody słońca...". Te słowa oddają uczucie, które ogarnia mnie, kiedy patrzę na zachód słońca z tego miejskiego krajobrazu - z kominami w roli głównej.

Widok zachodu słońca z ciemnymi sylwetkami drzew i fabrycznych kominów na przedmieściach miasta, tworzący kontrast pomiędzy naturalnym pięknem i miejską strukturą.

Dzisiejsze niebo jest teatrem, w którym słońce, chowając się za horyzont, maluje niebo na odcienie czerwieni i pomarańczy. A kominy? One, jak nieme świadkowie przemijania, dodają tej scenie miejski akcent, stając się mostem między naturą a cywilizacją. Jest coś magicznego w sposobie, w jaki zachód słońca nadaje piękno nawet najbardziej przemysłowym elementom pejzażu.

Zachęcam Was do chwili refleksji. Kiedy ostatnio zatrzymaliście się, by podziwiać zachód słońca? Czy zgadzacie się z Małym Księciem, że jest w nich coś, co przyciąga, gdy serce jest pełne smutku? Czy macie swoje miejsca w mieście, które oferują takie "spektakularne" widoki? Podzielcie się nimi w komentarzach.

Komentarze

Popularne posty