Nie każdy, kto pali gazetki, jest piromanem

Ostatnio byłem zajęty przewidywaniem przyszłości... Cóż, łatwiej przewidzieć ją, gdy się ją samemu tworzy, prawda?

Ale do rzeczy. Fiszyzm minął, wracam powoli do normalności... Chociaż nie wiem, czy normalność to właściwe słowo w moim przypadku.

Chciałbym poruszyć temat intrygi... To nie jest zabawa, potraktowaliśmy to bardzo poważnie. Konstruując ją, mieliśmy na uwadze dwa, a potem okazało się, że nawet trzy dna. Intryga, która nie dawała się wykryć, której celem było pozbawienie pewnej osoby "czegoś" lub "kogoś", aby zyskała dużo więcej. Manipulacja totalna.

Pierwszy etap poszedł gładko... Trudniej było z osobą, którą "podopieczny" dobrze znał, ale i to udało nam się zrealizować.

Dlaczego ten cały cyrk? Bo "podopieczny" nikogo nie słuchał, a w towarzystwie, w jakim się obracał, mógł skończyć źle...

Musiało być to przeprowadzone w sposób, który nie zdradziłby ani "podopiecznemu", ani odsuniętym osobom, że to była nasza gra...

Zakręcone? O tak, to była intryga pełna wojny psychologicznej, perswazji, dedukcji i wyjść awaryjnych... A nawet NLP było nam potrzebne.

Dziwne to może zabrzmieć, ale jestem dumny z tego, co zrobiliśmy... Ocaliliśmy człowieka od zgnilizny, nie ingerując bezpośrednio w jego życie. Wszystko miało wyglądać jak cykl naturalnych zdarzeń...

I tak dalej, i tak dalej... Ale już koniec mojej dywagacji na ten temat. Czas ruszyć dalej!

Komentarze

Popularne posty