niedziela, 16 maja 2004

Wreszcie


Konserwacja nadajnika zakończona… Hura! Mam wreszcie net!
Dwa dni przerwy w dostawie… myślałem, że oszaleje z nudów.


Prawie przez cały dzień

Dziś postanowiłem przywrócić do życia drukarkę. Przez prawie pół roku była nieużywana… nawet nie miała czyszczonej głowicy… i w tym problem. Tusz tak mocno zasechł, że wszelkie sposoby zmuszenia drukarki do wyplucia chociaż jednego piksela graniczyły z cudem. Próbowałem oczyścić głowicę wszystkimi sposobami jakie znalazłem na grupach dyskusyjnych, czyli czyszczenie spirytusem, poppersem, igłą (!), nawet odważyłem się na zanurzenie końca głowicy w gorącej wodzie… efekt… zerowy. Wszystkie sposoby znalezione w necie zawiodły. W chwili ciszy nad drukarką… obejrzałem dokładnie głowicę i wpadłem na genialny pomysł… do przeczyszczenia Canon S400 użyłem niewinnej słomki do napojów i wrzątku… a dokładniej, nałożyłem słomkę na siateczkę do pobierania atramentu, drugą stronę głowicy zanurzyłem we wrzątku i z całej siły zacząłem dmuchać… potem do siebie… do napełnienia się słomki… na koniec osuszyłem głowicę i założyłem. Teraz chwila prawdy… czyli druk strony testowej… i cio? Zwycięstwo! „Pacjent stabilny” druk prawie, że idealny… a już byłem pewien, że niespełna 1,5 roczny sprzęt wyląduje w koszu.
Jednak cuda się zdarzają…
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...