niedziela, 26 lipca 2015

[foto] Niedziela w terenie

Najlepiej niedaleko i aby w pobliżu była woda... Wielka Puszcza :)

Po drodze standard... Zapora w Czańcu.


Tym razem pojechaliśmy wyżej niż zwykle w górę potoku. Był tam taki fajny próg wodny. Skorzystałem z okazji by się ochłodzić i wszedłem pod wodospadzik. Woda jak to w górach... baaardzo zimna.









niedziela, 19 lipca 2015

[foto] Żniwa tuż, tuż

Niedziela. Przed południem wybrałem się do lasu. Oj żniwa tuż, tuż... druga połowa lipca a tu pszenica gotowa do zbioru. Zanim jednak natrafiłem na łany pszenicy przejechałem przez las. Duże szkody poczyniła ostatnia wichura :/







... a popołudniem? Bojan kokosowe nad Sołą :)


piątek, 17 lipca 2015

[foto] Czas wracać

Wracamy. Urlop dobiegł końca. Jeszcze tylko jedno ostatnie spojrzenie w stronę Bieszczad z za szyby autobusu. Wrócimy tam, wrócimy.


czwartek, 16 lipca 2015

[video] #016 - Bieszczady cz.3

Jutro czas się rozstać z Bieszczadami :(




Dzień dobry Bieszczady! Dzień 5 - Dolina Potoku Hylaty

Jutro wracamy do domu. Postanowiliśmy się nie przemęczać i ten ostatni dzień spędzić w Zatwarnicy nad potokiem Hylaty. Z początku, mieliśmy bardziej ambitny plan. W górę Sanu do Zatwarnicy chcieliśmy iść korytem rzeki ale  zajęło by nam to kilka godzin. Drogę pokonaliśmy jednak szosą.

Poranek w domku

Droga do Zatwarnicy


W Zatwarnicy po drodze nad potok zobaczyliśmy Kościół Parafialny i prawdziwe, działające szyby naftowe. Małe bo małe ale działające i wciąż pompujące ropę :)
Kościół w Zatwarnicy z pięknymi żyrandolami z rogów jelenia

Szyb naftowy w Zatwarnicy




Upał niesamowity. Jesteśmy u celu. Miło odpocząć i zrelaksować się nad chłodnym potokiem

Wodospad na potoku Hylaty


Odpoczywam nad potokiem


W drodze powrotnej znaleźliśmy stary tartak oraz zobaczyliśmy zrekonstruowaną chatę bojkowską oraz skansen pszczelarski
Stary tartak


Droga z Wodospadów na potoku Hylaty do zatwarnicy

Chata bojkowska

Ekomuzeum "W Krainie bojków"

Skansen pszczelarski
Po powrocie resztę dnia spędzaliśmy nad sanem, popijając herbatkę z kwiatów lipy. Jutro niestety będziemy musieli się pożegnać z Bieszczadami.

San

Gospodarstwo agroturystyczne, w którym spędziliśmy miło cały pobyt


Kogoś opaliło

Herbatka z lipy

środa, 15 lipca 2015

Dzień dobry Bieszczady! Dzień 4 - Sunąć w chmurach

Sunąć w chmurach... sunąć i nie myśleć o niczym. dziś się zatraciłem, a możne przebudziłem. Sam nie wiem. Chyba porostu w świecie, zatrzymałem się i poczułem źródło... poczułem obecność Boga. Te 10 sekund trwale coś we mnie zmieniło. [...]

Dzisiejszą wyprawę, a można ją tak nazwać bo do przejścia mamy całe 25 km, rozpoczęliśmy o 6 rano. Wyruszyliśmy autobusem z Chmiela do  Nasiczne. Z Nasiczna już pieszo przez Bieszczadzki Park Narodowy do Brzegów Górnych.


Ruszamy do Brzegów Górnych


Tutaj zaczyna się Bieszczadzki Park Narodowy


Tablica ostrzegająca przed niedźwiedziami



Nieźle nas zlało. Z Brzegów Górnych szlakiem czerwonym poszliśmy do Chatki Pucharka. Pogoda na szlaku była tak dynamiczna, że nie dało się jej nawet określić. Potrafiła zmienić się diametralnie z słonecznej w zimną i deszczową po czym po minucie dwóch chmury ustępowały i temperatura znów podnosiła się na moment o 10 stopni po czym znów przychodziła chmura z deszczem i temperatura spadała o 10 stopni. I tak w kółko przez 2 godziny. Do tego ten wiatr.
Jak się można domyślać widoki z początku były kiepskie. Raczej ich wcale nie było. Z czasem chmury się przerzedziły, pogoda wyklarowała i tak nam przygrzało, że zatęskniłem za zimnym wiatrem i mżawka ;)
Początek szlaku na Połoninę Wetlińską











W oddali Chatka Puchatka




Z Chatki Puchatka, dalej szlakiem czerwonym udaliśmy się Połoniną Wetlińską na na Osadzki Wierch i dalej na przełęcz M. Orłowicza. Było gorąco... można powiedzieć, że nawet parno. W powietrzy zbierało się na burzę. Zdecydowaliśmy, ze mimo to wejdziemy jeszcze chociaż na Smerek (1222 m)
Małe załamanie pogody. To dziś tutaj normalne.





Osadzki Wierch
























W drodze na Smerek. W oddali szczyt

Smerek (1222 m.n.p.m)


Wtedy to właśnie w drodze powrotnej z Smerka, wtedy wiatr ustał i zrobiła się tak taka cisza, ciszą, której w życiu nie doznałem. Przestraszyłem się jej, lecz w głębi czułem spokój. Wtedy poczułem się tak dobrze jak nigdy przedtem. Tak inaczej... nie potrafiłem tego ogarnąć umysłem.
Muszę tam wrócić.
Po zejściu ze Smekra do Przełęczy Orłowicza poszliśmy szlakiem żółtym  do Suchych Rzek, potem do Zatwarnicy, Sękowca i w końcu do Chmiela.

W Suchych Rzekach mieliśmy spotkanie z Jeleniem, którego gonił wilk... lub ryś. Jedno z dwóch... W każdym bądź razie  przez moment najedliśmy się strachu.

Przełęcz Orłowicza


Suche Rzeki

Kino Końkret w Zatwarnicy


Drewniany most w Sękowcu

Most w Sękowcu

Po powrocie do Chmiela odpoczynek nad sanem, drink, książka... ech relaks.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...