wtorek, 31 sierpnia 2010

Dust and Brick #2



Foto: Donka
Design: Bastek

Duch w działaniu. O małpach, Szekspirze i przypadku

Gdyby miały wystarczającą ilość czasu, małpy pisząc na chybił trafił na maszynie mogłyby przepisać sztukę Szekspira.


Według podejścia "wszystko jest możliwe", to również to, że małpy przepiszą sztukę Szekspira, jest możliwe. Co jest temu potrzebne? Niewątpliwie czas. Pewne wyliczenia dowiodły, że taka szansa istnieje i jest jak jeden do dziesięciu tysięcy milionów milionów milionów milionów milionów milionów. A więc około miliarda miliardów lat. Ale czy małpy by jeszcze istniały? Cofając się wstecz zgadujemy, że wszechświat ma jakieś dwanaście miliardów lat. Zakładamy, że będzie jeszcze istniał miliard miliardów lat?  A gdyby tak się stało... a czy ktoś będzie w ogóle wtedy o tym pamiętał? Czy będzie to miało wtedy jakieś znaczenie? Czy ktoś lub cokolwiek będzie wiedziało co to Szekspir? ...czy będzie jeszcze... istniało?
Pomijając tą retorykę (kiedyś ją rozwinę) wracam do tematu...

...więc wszechświat jak się przyjmuje ma jakieś dwanaście miliardów lat. A to zmienia wszystko.  Fred Hoyle to jeden z wielu naukowców, który twierdzi, że dwanaście miliardów lat to za mało aby powstał choć jeden enzym.

 Przypadki się nie zdarzają.
Przypadek był bogiem dla tradycyjnych naukowców. "Bóg" Przypadek i nieskończony czas mógł stworzyć wszechświat. Tylko oni nie maja nieskończonego czasu i ten ich bóg ciężko ich zawiódł. Ten bóg jest martwy.
Przypadek nie wyjaśnia powstania wszechświata w tym życia biologicznego. W rzeczywistości wszechświat wykonuje wielką pracę by przezwyciężyć przypadek.



Pęd Kosmosy do samo-transcendencji pokonuje przypadek.

Aksamitki i pszczoła


niedziela, 29 sierpnia 2010

Pismo automatyczne: wilkołak

..a to dopiero historia
Dwoje młodych szło przez most i się natknęło na wilkołaka.
Co to było, ach  co to była za noc.
Silna, wilgotna, miłosna
a nadzieją skąpana.

piątek, 27 sierpnia 2010

Parodia Map Google: Pinezki


Google Map Parody Photo Manipulation

Link do Toturiala w sekcji warsztat

Parodia Map Google

Obraz wyjściowy / przed obróbką

Obraz wynikowy / po obróbce

Oryginalny Toturial do tego typu prac znajduje się tutaj:
@ http://photoshoptutorials.ws/photoshop-tutorials/photo-manipulation/google-map-parody-photo-manipulation.html

Lecznicza nalewka - likier z sosny

To taki zaległy post.
W maju robiłem nalewkę z pączków sosny.Czas mijał a ja zapomniałem, ze miałem się podzielić przepisem.

Nalewka z pączków sosny (oczywiście do celów leczniczych)
Zamiast cukru zalewamy pączki wodą z cukrem (sypiemy ile się da rozpuścić). Po dwóch tygodniach odcedzamy syrop i dolewamy spirytusu (nie znam proporcji ale tak na oko można wymierzyć np. 1 część spirytusu i 9 części syropu). (chester) lasypolskie.pl
Tyle przepisu. W przepisie nie ma wzmianki aby nie trzymać zalanych pączków  w bardzo ciepłym miejscu. Więc ja to teraz piszę. Nie trzymajcie tego w  bardzo nasłonecznionym i ciepłym miejscu bo zacznie fermentować, a tego nie chcemy.
Na słońcu i w ciepłym miejscu trzymamy pączki zasypaną cukrem aby uzyskać syrop, a to coś innego.

Dobrze przechowywana w szczelnym zamknięciu przetrzyma parę sezonów :)

W galerii znajduje się  etykieta  na butelkę typu Bordeaux z nalewką
@ http://bastkowy.blogspot.com/2010/07/etykieta-likier-nalewka-z-sosny.html 


czwartek, 26 sierpnia 2010

Archiwum foto: Kot Sznurek #3


Z cyklu Sekrety Wewnętrznego Przebudzenia: Uśpiona Ludzkość

W czym się przejawia?
W schematach.
Żyjemy schematami, sztywnymi  prawami... brakiem wolnej twórczości. Tym co wszyscy, bo inni też. Tym co nam narzucą.

Na przykładzie żywności
Wynika z tego, że ludzie: słodzą cukrem, jedzą pieczywo, piją herbatki, soki bez słodzików i sacharozy, jeśli już gorące kubki to te bez konserwantów, wodę to tylko z butelek i niegazowaną, ziemniaki - obowiązkowo, aha, miało być zdrowo... powiedzmy, że zamiast ziemniaków jedzą ryż - biały rzecz jasna - (gorszy od tych ziemniaków) ... śniadanie, obiad, kebab, kolacja, no itd.

Lunatycy na ulicach.
Objawia się to przede wszystkim w pewnej formie psychicznego uśpienia. Są tacy, którzy stwierdzą, że ich to nie dotyczy. Oni są całkowicie otwarci, doznali "jakiegoś" przebudzenia. Jakiegoś - bo sami nie potrafią tego do końca określić. Nazywają to wolnością. A jednak mylą się w swoim przekonaniu. Dopada ich strach gdy im coś zagraża; tracą równowagę i "podnosi im się ciśnienie", gdy ktoś nimi manipuluje. Dopadają ich nerwice i inne przypadłości, gdy słyszą ciągłą krytykę. Nie potrafią panować nawet nad złością czy zazdrością. Upierają się, że przyczyny ich problemów leżą i postępowaniu innych.

Aby być wolnym nie trzeba mieć pozwolenia innych.


Ludzie są w ogóle nieświadomi tego, co sobie czynią.

Kładąc się do łóżka śpimy. Śpimy i śnimy. A gdy rano się budzimy... mylimy się, że jesteśmy świadomi.

Uśpienie o którym mowa to stan świadomości, w której wszyscy spędzamy całe życie i z którego nie zdajemy sobie sprawy.


Początkiem przebudzenia jest uświadomienie sobie, że jesteśmy uśpieni, oraz całkowita uczciwość wobec siebie.

Życie można porównać do góry, a ludzi do alpinistów. Wszyscy pniemy się po niej, ale niektórzy zatrzymują się w połowie, myśląc, że dobrnęli już do szczytu. Inni walczą dalej, wstępując w ślady poprzedników, i nie zdają sobie sprawy, że tylko obchodzą górę wokół, zamiast wspinać się coraz wyżej. Są też tacy, którzy mają wizję i determinację, mniej obawiają się tworzenia nowych ścieżek i próbowania nowej drogi. Na początku droga jest ciężka, bo są do niej nie przygotowani i niełatwo im dostrzec przeszkody pochodzące z przeszłości. Ale w miarę podążania naprzód droga staje się coraz łatwiejsza – przyzwyczajają się do wspinaczki, czują się mniej zagrożeni, aż w końcu odkrywają, że nie wymaga ona żadnego wysiłku. Wówczas zaczynają szybować jak orły, bo wyrastają im skrzydła ufności i pewności. I kiedy patrzą w dół, widzą oczywiście więcej i dalej niż ci, którzy pozostali niżej. Wiedzą, że nie są lepsi od nich, tylko wzrokiem obejmują więcej.

Archiwum foto: Kot Sznurek #2


środa, 25 sierpnia 2010

Z cyklu Sekrety Wewnętrznego Przebudzenia: Maski


Pewnie zauważyliście, że wszyscy nakładamy różne maski. Kilka rezerwujemy dla swych dzieci – na przykład maskę rodzica krytycznego, rozumiejącego lub kochającego. Kilka mamy dla księdza, jeszcze inne nakładamy wobec rodziców, szefa, przyjaciół. Zawsze pragniemy robić dobre wrażenie, bo chcemy być lubiani; obawiamy się odtrącenia. Maski są częścią naszych mechanizmów obronnych związanych z mentalnością przetrwania.

Jako młody człowiek szukałem swej tożsamości i swego miejsca w świecie. Zmieniałem zachowanie w zależności od widowni. Przebywając z kolegami ze szkoły, musiałem być zawsze w centrum uwagi. Dla rodziców byłem dzieckiem zabawnym, skrytym, zamkniętym w sobie, czasem zbuntowanym. Dla mojej młodszej siostry byłem  wszystko wiedzącym dawaczem dobrych rad. Dla mojej sąsiadki – świetnym słuchaczem. Przy dziewczynach odgrywałem przebojowego. Odgrywałem te role tak wytrwale, że w końcu sam nie wiedziałem, kim jestem. Byłem taki, jakiego mnie chcieli widzieć ci, którzy akurat na mnie patrzyli.
 Myślałem, że będą mnie aprobować, gdy będę grał daną rolę. Wydaje się, że pierwsze trzydzieści lat poświęcamy budowaniu ego i albo pozostajemy w jego pułapce przez resztę życia, albo stajemy się wolni.


Co powinniśmy zrobić, gdy odkryjemy swe maski? Czy powinniśmy przestać grać w te głupie gry, by odzyskać wolność? Nie! Jeśli próbujemy zmienić swe zachowanie za pomocą siły woli, przyjmujemy tylko nową rolę. Zatrzymaj maski i udawanie. Graj dalej w swoje gry, ale teraz rób to świadomie, obserwując, lecz nie porównując, nie osądzając, nie stawiając oporu, nie utożsamiając się i nie analizując. Taka jest droga do Domu – droga do twego Prawdziwego Ja.

Archiwum foto: Kot Sznurek #1


niedziela, 22 sierpnia 2010

Ostatnia chwila - wizja końca


[ZAPOWIEDŹ] Fotoreportaż "Morskie Oko i Czarny Staw"

Wraz z  początkiem września w galerii ukaże się cykl zdjęć zrobionych 3 lata temu nad Morskim Okiem i Czarnym Stawem. Co prawda gdzieś pod tagiem "filmiki" ukryta jest prezentacja zdjęć z tej wyprawy zachowana w starym klimacie zdjęć czarno-białych, tak teraz opublikuję szerszą ilość zdjęć z tamtego czasu.

Plakat zachęcający do odwiedzenia galerii



piątek, 20 sierpnia 2010

Spacer po Kętach - Krakowska po remoncie


Zdążyłem się przyzwyczaić jednak pewien niedosyt pozostał.
Link: Krakowska w remoncie 

Pokornie podchodząc do aspektu czasu przyszłego...

myśli niepoukładane :) 


Czasem lepiej uważać co się mówi bo można dostać dokładnie to o czym się myślało. Na mocy prawa: "Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem" ,  "słowo ciałem się stało", "spotkało mnie to, czego się obawiałem"

sedno 
"Gdy w Sylwestra Sebastian składał sobie życzenia Noworoczne z Dorotą, nie
mógł nawet przypuszczać, że los będzie tak przewrotny i odczyta jego życzenie
dosłownie. A życzyli sobie aby ten 2010 rok był zajebiście lepszy od
poprzedniego. Los postanowił wszystko zniszczyć, by zacząć budować lepsze
czasy - o dziwo -  od nowa."


Wszystko tego roku się posypało. No może nie do końca wszystko ale zmiany niewątpliwie są odczuwalne.
Czuję się ostatnio jak na wielkim placu budowy... Architekt przebudowuje moje życie... i niszczy, burzy ściany, wybija i tworzy łuki... nowe przestrzenie. W całym tym zamęcie, jest to fajne... bo widzę zarys końca  - podoba mi się...

Przeczucie a może tłumaczenie rzeczywistości 
Następuje jakieś takie przewartościowanie. Coś ucieka na boczny tor by zrobić miejsce nowemu.

Niestety ofiary muszą być..
Wszystko ma swoje miejsce i czas... nie czas na jakiekolwiek  domysły. Co będzie to będzie.

Wertując Tomasza a Kempisa...
Jest jeszcze inny czas, czas walki, czas trudu i czas prób. Pragniesz, aby cię napełniło najwyższe dobro, ale nie możesz tego osiągnąć. Jam jest, poczekaj na mnie - mówi Pan, a przyjdzie Królestwo Boże.



czwartek, 19 sierpnia 2010

Spacer po Kętach rozkopanych - Kościuszki i Krakowska


Róg ulic Kościuszki i Krakowskiej. Widok na ul. Kościuszki

Z cyklu Sekrety Wewnętrznego Przebudzenia: GNIEW


AKCEPTACJA


 smutasek-zycie.blog.pl
Akceptując wszystko takim, jakie jest, odkryj, że nie można poprawić tego, co doskonałe. Zaakceptuj więc swój gniew i obawy i pozwól im istnieć. A kiedy nie będziesz mogli czegoś zaakceptować, przynajmniej zaakceptuj siebie, który tego nienawidzi.

Poniekąd wpadam w zadumy i uzupełniam historię

Kolejne miesiące z roku 2005 w-hawtowane zostały do bastkowy.blogspot.com.
To zadziwiające jak zataczam kręgi i powtarzam historię... tylko trochę zmienia się kontekst.
Po mino, że cały czas się rozwijam i udoskonalam, pewne reakcje pozostały te same. Taki profil psychologiczny.
Cała historia zatoczyła koło. W dodatku występują te same myśli czy nawet wnioski ;)
No nie bywałe. Gdybym nie pisał od tak dawna to nigdy nie zdał bym sobie z tego sprawy. Pewnie myślał bym, że ta sytuacja jest całkiem nowa, a tu masz... już to miało miejsce.

Gwoli rozstania
czytaj rozwodu - bo taka notka ostatnio - w lipcu - ukazała się. 
Bo to już trzecie w historii trwającego 8 lat związku rozstanie. Wiem mało co kto o tym wie. A bo to taka farsa długo trwająca i... wreszcie przejrzałem. Z obu stron zawiodły oczekiwania i chyba zwykłe długotrwałe przywiązanie nazwaliśmy związkiem. Co się nie robi dla psychicznej wygody. Osiem lat snu.
Czyżbym się przebudził?
Dobre pytanie. Przyszłość mi odpowie.

Jeszcze bardziej zakręcę  (nadal do powyższego kontekstu)
Nie ma sensu normalnej rzeczy wynosić do rangi cudu. Lubię podział na rzeczy widzialne i niewidzialne. Jeśli o czymś nie mówię znaczy to, że nie potrzeba o tym mówić lub nie czas. Zresztą...  mam wrażenie, że mało co kto chce mnie poznać... niech "ci" właśnie, nie maja pretensji - widocznie nie chcą. Lunatyzm i nic więcej.
Nudzi mnie schematyczne podchodzenie do życia i do samego obcowania w systemie - teatrze uprzedzeń. Uprzedzenia to jedna z dróg ku lękowi, kłamstwu i bólowi. Wiem... oceniam. Dobrze jest się  świadomie wyżyć... oceniając swoją miarą. Taki sposób na dodanie klocka do zgryzoty - na sucho. czytaj *bez ofiar.

Przewrotnie
Pisałem już, że jestem lunatykiem?  

No i masz
Post przekształcił się w wylewnie jakichś żali i rozterek.
Coś w tym jednak jest.
Fajnie się tak pożalić... tak pożalić świadomie, czyli mając ewentualne pretensję do samego siebie, bo za wszystko co "nam" (takie uogólnienie aby łatwiej było przełknąć prawdę - przelewamy swoje problemy na "ogół" czytaj w tym przypadku -  nam) się przytrafia jesteśmy sami odpowiedzialni.
Więc... nie ma sensu nikogo obwiniać.

fascynuje mnie cała synteza tych niebywale delikatnych zmian. Bo chociaż jednak historia się bez wątpienia  powtarza to nic nie jest takie same.

Retoryka
jaka cząstka tego, co było
tworzy to, co jest?

Poza tym wszystkim ale nadal w kontekście
dalej...

ENTER
 spacja


niżej

...jeszcze niżej

...mała retrospekcja.

meta.

dotknąłem roku 2005

Proszę aby odbicie od "dna" było nowe.

wtorek, 17 sierpnia 2010

Spacer po Kętach - Kaplica św. Jana Kantego


Kaplica św. Jana Kantego w Kętach

Sobotni odpoczynek nad Targaniczanką

Ostatnio mam jakąś nieodparta potrzebę poznawania nowych ludzi. Może ta zmiana kodu z 2 na 3 na mnie działa... nie wiem. W końcu jeśli potrzeba występuje to musi się z czegoś brać.

Andrychów... nigdy mnie do tego miasta nie ciągnęło, aż do ostatniej soboty.

Znajomość, która rozwijała się przez jakiś czas w sieci dojrzała do przeniesienia jej do reala.
Spotkanie uważam za bardzo udane.

"Nic już nie jest tak spontaniczne" - i dobrze.
 Słowo klucz:  erhacepe
Tak trochę lakonicznie i tajemniczo... a co mi tam. Nie jest to przecież dziennik ;)
Posty tego typu mają być tylko bodźcem do przypomnienia sobie szczegółów  :)

czwartek, 12 sierpnia 2010

Pozytywne wibracje #4








"Pozytywne wibracje" to cykliczne spotkania "foto-pozytywistów" - grupy znajomych, przyjaciół, pracowników - obecnych lub byłych, pewnej firmy - nie ma to żadnego znaczenia... ważne jet to, że dobrze się bawimy :)

Lubię to, że te spotkania są organizowane zawsze spontanicznie... ot tak, i z reguły większość zawsze się na nich zjawia :D

Na dzisiejszym spotkaniu (jak widać na powyższych zdjęciach) uwaga skupiła się na żeńskiej części grupy :)

Poprzednie spotkania:
2008-07-13  
2008-03-31  
2007-11-14

i inne jeszcze wtedy niedokumentowane.


Spacer po Kętach rozkopanych - Kościuszki i Konopnickiej


Róg ulic Kościuszki i Konopnickiej, widok w stronę Rynku.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

[foto] Symbol smoka na drzwiach katolickiego kościoła w Kętach

Główne wejście do Kościoła Parafialnego w Ketach
Niesamowity klimat. Główną górną symbolikę rozumiem. Dolnej nie bardzo. Co robi  na drzwiach Katolickiego kościoła wizerunek smoka(?). Historia Kęt ma dużo wspólnego z Krakowem ale czy aż tak? ...Monarchia i smok?
czy konieczne jest mieszanie państwowości, legend oraz patriotyzmu  z czymś tak intymnym jak... religia? Proszę o wytłumaczenie i wskazanie prawidłowego toku myślenia.

w poszukiwaniu symboli -symbol SMOKA na drzwiach kościoła

Drzwi główne Kościoła Parafialnego w Kętach

Tuż za progiem...

...zanika poczucie bezpieczeństwa

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...