piątek, 9 września 2005

Blog to taka dziwna rzecz...


Blog to taka dziwna rzecz..
Chce się na niej pisać, ale jak przyjdzie coś do czego to nie ma o czym [przynajmniej ja tak mam] i się nie pisze dłużej.
.” eboy

No właśnie…
Jak to tak naprawdę jest…
Z tym pisaniem…
Chce się? Czy nie chce się?

W moim przypadku chce się i równocześnie nie chce się.
Brzmi to dość skomplikowanie, ale wcale takie nie jest.

Jeśli był ktoś, kto śledził mój blog od jego powstania to zauważył, że z początku notki pojawiały się często gęsto.
Wiadomo… coś nowego co przyciąga i aż chce się pisać… sprawdzić komentarze, śledzić zapiski na innych blogach… szukać znajomych, etc., chce się tego wszystkiego co wiąże się z posiadaniem bloga.

Z czasem jednak blog powszednieje, ta „rzecz” już tak nie pociąga… zmieniają się czytelnicy, inne blogi, na które z przyjemnością wchodziliśmy zostają zamknięte, długotrwałe blogowe przyjaźnie zanikają [nie wszystkie]…
Konsekwencją tego jest to, że trochę mniej piszemy, jednak to trochę mniej wystarczy, aby rozpoczął się cykl pogłębiającego zastoju – oj jak to brzmi ;)

Wydaje nam się, ze nie mamy o czym pisać… ale tak nie jest.

Często wydarza się coś ciekawego, śmiesznego, raniącego czy dziwnego i wtedy mówię „to muszę opisać na blogu”. Jednak przyzwyczaiłem się do tego, ze piszę w porywach jedną notkę tygodniowo i zbieram sobie te wszystkie rzeczy w pamięci do piątku czy soboty i opisuję.

Niestety…

Jak wszystko, tak i emocje ulatują, rzeczy, sprawy sprzed tygodnia stają się mało znaczące i stwierdzam, że nie chce mi się ich opisywać bo nie warto. BŁĄD!

Błędem nie jest niechęć do wracania do spraw sprzed tygodnia i opisywania ich, ale błędem jest nie spisanie czegoś w momencie weny lub przeżyć na gorąco.

Najlepsze wyjście – pisać codziennie.
Przecież zawsze znajdzie się coś interesującego do napisania…
Czy to myśli, przemyślenia, lub niespełnione marzenia.
Lecz komu by się chciało pisać codziennie, jest tyle ważniejszych spraw… np. dobry film, który i tak powtórzą parę razy lub można będzie kupić na DVD.

Życzę wszystkim wielu wartościowych a sobie wielu wartościowszych notek i żeby zawsze chciało się chcieć je pisać.

Pokręcone jak zawsze…

poniedziałek, 5 września 2005

Wrzesień czas zacząć


Zanim przejdę do meritum parę słów wstępnych


Przez wakacje nie często pisałem na blogu bo wolałem wykorzystać ten czas na cieszenie się pogodą i na kontakty z bliskimi. Chodząc po innych blogach widzę, że wielu ludzi również przez wakacje wstrzymała prawie że działalność blogową.
Teraz, gdy nadchodzi jesień a wraz z nią dłuższe wieczory mam nadzieję, że w dzień również tak jak teras będzie ładna pogoda, na necie będę spędzał więcej czasu, co za tym idzie notek też będzie więcej.
To była taka optymistyczna wersja. Negatywna to taka, że będę wracał z pracy wykończony i nie net będzie mi w głowie ale łóżko.
…się zobaczy z czasem


Praca, praca…
Jeszcze mi się nie znudziła – to dobry znak ;)
Jestem już po pierwszej wypłacie i zatykam ubytki materialnych.

Ostatnio skończyłem także nowy projekt prostej stronki www z aparatami foto, więc mały zastrzyk pieniędzy postawił mnie na nogi – mam nadzieję, że nie na gliniane ;)

Dziś wolny dzień… byłem w Krakowie w ZUS-ie na szacownej komisji lekarskiej. Ci lekarze mi zaimponowali bo przeczytali od deski do deski całą moją kartotekę… znali nawet moje oceny ze szkoły na pamięć… w porównaniu z lekarzami z oddziału Chrzanowskiego, którzy nie pofatygowali się nawet otworzyć i zerknąć do dokumentacji medycznej tylko opierali się na moich „opowiadaniach” to wystawiam lekarzom z Krakowa wysoką ocenę… ciekawe tylko czy orzeczenie dla mnie też wystawią takie aby zasłużyć na pięć z plusem ;)

Teraz czekam cierpliwie dwa, trzy tygodnie i zobaczymy, co postanowili.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...