wtorek, 23 sierpnia 2005

a za oknem...


Za oknem pada deszcz a ja siedzę w pracy i próbuje pracować… czegoś się nauczyć.
Nie jest źle, jednak do godziny dwunastej zdążyłem zarosnąć karteczkami, karteluszkami i innymi papierami ze sprawami, które czekają aż je dziś rozwiążę. Oby mi czasu starczyło.

Jutro wolne… i nie mam się z czego cieszyć, bo zamiast odpoczywać to będę musiał iść do lekarza po aktualny stan zdrowia. Więc trochę gonitwy będzie. Jak znam życie to pogoda też będzie pod psem.

Ostatnio śnią mi się same dobre rzeczy – po dokonaniu interpretacji oczywiście – już teraz widzę poprawę w moim życiu. Ciekawe jak długo ta dobra passa będzie trwała bo przecież na rumaku zwanym „życie” galopuje się jak po sinusoidzie… raz w górę raz w dół.

poniedziałek, 15 sierpnia 2005

Przegapić to nie znaczy żałować ;)


Dzień za dniem mija… wakacje uciekają… rozpędziłem się trochę zapominając o różnych datach. W tym roku „przegapiłem” własne urodziny. Dopiero, gdy jedna z osób zaczęła mi składać życzenia zamurowało mnie… wpół zdania musiałem sprawdzić datę w kalendarzu… 5 sierpnia… wszystko jasne.

Z dzisiejszym dniem też były małe kredki bo mało co a poszedłbym do pracy… w końcu poniedziałek ;)

…a w samej pracy zacznie się powoli pod górkę… zaczną dochodzić stopniowo nowe obowiązki i większa odpowiedzialność. Mam nadzieję, że się szybko przystosuję do zmian.

niedziela, 7 sierpnia 2005

odświeżanie starych dobrych znajomości :)


Tydzień pracy za mną. Jak na razie to jestem bardzo zadowolony. Atmosfera bardzo przyjemna, ogólnie jest spoko. Szef każe sobie mówić po imieniu, współpracownicy spoko. W taki ogólnikowy sposób można to wszystko podsumować.

Dziś spotkałem się z Dagmarą i Kingą… dobrymi znajomymi, z którymi nie widziałem się już parę lat. Wspominaliśmy nasze słynne w pewnych kręgach wygłupy jak na przykład  ubranie przez Kingę sukni ślubnej jej koleżanki a przez Dagmarę stroju drużby na dodatek na głowie miały jedne rajtuzy ( jak to się mówi w Krakowie „rajtki”, do tego jeszcze trzymały w ręku parasol ogrodowy. Tak ubrane przeszły całą pewną wieś wzbudzając zszokowanie wśród mieszkańców.
Zauważyłem, że nic się nie zmieniły z charakteru… to dobrze ;)

środa, 3 sierpnia 2005

zwrot


W okresie przerwy dużo się działo… w dodatku ten upał, który doskwiera już przez prawie dwa tygodnie… W całej Polsce szalały burze a u nas nie spadła prawie jedna kropla wody. Nie było czasu na marnowanie dnia w domu… góry, miasto, przyjaciele… wszystko, co daje relaks.


Pracy ze skierowania, które dostałem z Urzędu Pracy nie dostałem, ale…
Odezwała się firma fotograficzna i zaproponowała mi posadę ( tak jakoś w kwietniu składałem w niej CV na chybił trafił).
I stało się… od 1 sierpnia pracuję.
:)))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...