sobota, 14 maja 2005

Przebudzenie Feniksa


W środę pojechałem do Patulka…
jak się potem okazało przeżyliśmy obaj chwile grozy…
a to za sprawą ataku jakiego dostałem u niego w domu…

Patulek postanowił zrobić coś do jedzenie, więc poszedłem z nim do kuchni…
W pewnej chwili, gdy on w dobre przygotowywał dla mnie papu, ja stojąc zacząłem tracić kontakt i świadomość…
cały opanowany bo pamiętałem, że dwa lata temu miałem podobne objawy przed takim samym atakiem epilepsji, co skończyło się poważną operacją usunięcia naczyniaka na mózgu - bo on był tego przyczyną... Prościej mówiąc to naczyniak wywołał wtedy ten atak.
Więc wracam do początku…
Czując, ze coś się dzieje niedobrego zacząłem sypać qrwami, chwyciłem się Patulka i powiedziałem do niego aby dzwonił po pomoc… potem to już czarna dziura w pamięci i szpryca relanium w tyłek po przybyciu pogotowia ratunkowego… Po odzyskaniu całkowitej świadomości Patulek odwiózł mnie do domu a z domu pojechałem prosto do Oświęcimskiego szpitala na neurologię…
Tomograf… EEG… badanie krwi… cukru… badanie przepływowe…

Wstrząs epileptyczny był spowodowany zabliźnieniem pooperacyjnym sprzed dwóch lat…
Podobno mogło to nastąpić po dwóch… dziesięciu… a może po 20 latach… równie dobrze mogło to nie nastąpić nigdy… ale jednak… trafiło na mnie.

Dziś jestem już w domu… czuję się wyśmienicie – to chyba za sprawą tabletek, które będę musiał łykać przez następne dwa lata aby nie doszło już do takiego ataku… a działanie ich jest psychotropowe – tak wyczytałem z ulotki ;)

Było minęło… dobrze, ze się wszystko dobrze skończyło :)

PS
Jeśli notka jest pogmatwana to proszę wybaczyć ale… to chyba za sprawą tych kapsułek…
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...