wtorek, 24 maja 2005

bubel


Nawiązując do wcześniejszych, różnych notek…

Praca chyba nie wypali bo leżałem w szpitalu podczas gdy miałem się w tej sprawie skontaktować… może jeszcze nic straconego – się okaże…

Jeszcze będzie o chorobie…
Wczoraj rozmawiałem z Patulkiem na temat ataku… teraz żałuję w pewnym sensie, ze mi o jego przebiegu powiedział…
5 minut mocnych drgawek… 5 minut ruchów jak to określił „dziwnych” jakbym był upośledzony… bezdechy… bełkotanie… i dobre 30 minut splątania… do tego doszła oczywiście utrata świadomości… może to dobrze, że jej wtedy nie miałem. To już chyba ostatnia wzmianka na temat tego paskudnego dnia.

To przejmowanie się stanem szafy to chyba dla sprowadzenia myśli na inny tor…
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...