piątek, 8 kwietnia 2005

Wiersz o sośnie polskiej


W Rzymie autorstwo tego wiersza przypisują Janowi Pawłowi II, po tym, jak górale zakopiańscy przywieźli papieżowi do Watykanu małą sosnę. Zasadzono ją w ogrodach watykańskich. Niestety, pomimo usilnych wysiłków ogrodnika watykańskiego sosenka uschła, umarła.

Gdzie winnice, gdzie wonne pomarańcze rosną,
ty domowy mój prostaku, zakopiańska sosno
od matki, sióstr oderwana rodu,
stoisz sieroto pośród cudzego ogrodu.

Jakim miłym jesteś gościem memu oku,
bowiem obydwoje doświadczamy jednego wyroku
I mnie także przywiodła pielgrzymka daleka,
I mnie także w cudzej ziemi czas życia ucieka.

Bledniesz, usychasz smutna
wśród kwietnej płaszczyzny,
bo nie ma dla ciebie życia
bo nie ma Ojczyzny.

Drzewo moje, nie zniesiesz wygnania tęsknoty.
Jeszcze trochę jesiennej i zimowej słoty
a padniesz martwa, obca ziemia cię pogrzebie.
Drzewo moje najdroższe, czy będę szczęśliwy bez ciebie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...