poniedziałek, 17 stycznia 2005

Nowy przystanek, gdzie dobrze się bawię...


Piątkowym świtem…
Wraz z Patulkiem pojechałem do Czeskiego Cieszyna. Tym razem w charakterze pomocnika.
Zawsze jak siadam do auta Patulka to trochę z sercem w gardle… auto swoje lata ma i nigdy nie wiadomo, co się może zepsuć. Dla spokojności jeden Neurol wystarczył…

Popołudniu
wraz z Żelazną i Andiem wybraliśmy się do Kęt do pewnej knajpki… bodajże „Strzecha” albo „Pod Strzechą” Nigdy nie wiem jak ona się dokładnie nazywa. Jedno tylko wiem… nie ma to nic wspólnego z nazwą ;)

Bawiliśmy się znakomicie, chociaż w pewnym momencie po między Żelazną a Andiem wywiązała się kłótnia… dość poważna. Na szczęście udał mi się ją załagodzić.

Piwo za piwem, drink za drinkiem i nawet nie wiadomo, kiedy minęło sześć godzin. Dla mnie to mógł być dopiero początek. Miałem ochotę tego wieczoru na większą zabawę. Nosiło mnie. Żelazna chciała już wracać, więc jeśli wspólnie wszyscy przyszliśmy to i wspólnie wyjdziemy. Na automatycznym pilocie jakoś bez większych trudności dotarliśmy do domów.

Sobotnia
Noc filmowa…

Ja, A.  i… i nikt więcej
Na małym ekranie:
Pi
Boże Skrawki
Pojutrze
Oni
Van Helsing


Shortpress…
Jeśli ktoś jest przekonany, że udało mi się zwalczyć nałóg tytoniowy to jest w błędzie…
W Sylwestra nie wytrzymałem i… na nowo wciągnąłem się w sidła papierosów…
Jeśli nie potrafię sam zwalczyć nałogu to zastosuje ostateczność…
We wtorek jestem umówiony na biorezonans, który wyeliminuje potrzebę dostarczania nikotyny po przez zablokowanie nerwów odpowiedzialnych za nałóg ( nie za nawyk)
Metoda jest bardzo skuteczna. Znam parę osób, które paliły dużo więcej i dłużej… od zabiegu nie odczuwają potrzeby palenia.

Kto nie spróbuje ten się nie przekona.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...