środa, 29 grudnia 2004

Sprawozdanie po świętach

Chociaż te święta w niczym nie przypominały prawdziwych mroźnych świat to i tak zaliczam je do bardziej udanych niż zeszłoroczne. Nie pozwoliłem na nudę…
W Wigilie rzecz jasna najbliższa rodzina, chociaż nie do końca…
Jakoś to przeżyłem.
Pierwszy raz w te święta nie wpadłem w jakiś kiepski nastrój i nie dostałem doła.

Dużą niespodziankę zgotowała mi Naiwna, która zaprosiła mnie do swojego rodzinnego domu. Znamy się już prawie sześć lat a bastek u Naiwnej był po raz pierwszy… Zawsze jakoś nie było możliwości albo okazji.
Urządziliśmy wieczór… można to tak nazwać. Obecny był też Tomek, typ odpornego na alkohol człowieka, który odpadł już po pierwszej 0,5  Smirnoffa na trzech ;) Jak dobrze pamiętam razem z Naiwną wypiłem jeszcze pół butelki Finlandii i szklaneczkę wina… To się nazywa mieć głowę. Nie mogę się sobie nadziwić, że potrafiłem tyle wypić i nie wylądowałem pod stołem. Cały sekret tkwi chyba w tym, z kim się pije.
W południe odstawiono mnie do domu z big kacem.
Wieczorem zaliczyłem jeszcze imieniny u ciotki… lubię ją, bo zalicza się do ludzi, którzy mają luzackie podejście do życia. Tam sobie trochę kaca podleczyłem i już całkiem wykończony wróciłem do domu. SPAĆ!

Następnego dnia wpadł do mnie Andy… na złość z jakąś butelką w plecaku… ;)
No cóż… przyniósł wiec trzeba coś było z nią zrobić.
Alkoholizm.

Dziś dzień ostatnich poprawek w planie sylwestrowym. Wszyscy potwierdzili przybycie. Cieszę się bardzo, ze będę miał przy sobie jednego dnia wszystkich moich dobrych znajomych.

I to już będzie koniec tego sprawozdania. Ciężko to nazwać czymś innym… ostatnio nie mam nastroju na jakieś moje przemyślenia czy zwierzenia. Nie zrobię też żadnego podsumowania roku, a jeśli już, to będzie ono najkrótsze z możliwych.

Podsumowanie roku:
Było minęło ;) …i kropka.

Szczęśliwego Nowego Roku!!! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...