poniedziałek, 8 listopada 2004

Iskierka nadziei

Właśnie zakończyłem rozmowę z Naiwną… i doszliśmy do wniosku, że jeśli kończy mi się staż, a na przedłużenie umowy niema, co liczyć z dwóch powodów – po pierwsze, co mi z pracy na pół etatu… po drugie, 60% zarobków przeznaczyłbym na dojazdy… byłaby to czysta desperacja… tkwić w sytuacji, która normalną nie jest…
Więc…
Zaczniemy szukać zajęcia w pobliżu Wrocławia:)
Oczywiście nie nastawiam się zbytnio, bo, po co sobie robić nadzieje. Chyba nie po to, aby potem czuć rozczarowanie.

Tak nawiasem mówiąc byłoby wspaniale być blisko Naiwnej… nie ma takiej drugiej osoby jak ona:)

W domu też mi huczą abym się nie pakował w dalsze umowy z instytucją, w której obecnie odbywam ten przeklęty staż, bo szkoda marnować czasu na pracę w „czynie społecznym”.
Za nie podpisaniem umowy przemawia tez fakt, że szef – jak sam powiedział – szuka ludzi do ROBOTY a nie do pracy… najlepiej ze wsi – ciemnych i zastraszonych, aby łatwo można było nimi kierować i wykorzystywać ich w pracy. Ostatnio z ust szefa usłyszałem, że jak chcę tu zostać to muszę zacząć myśleć jak prosty chłop a nie analizować wszystkiego.

Nie zostaje tam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...