Za mundurem... wycieczki sznurem

Poniedziałek, 13… zaczął się już od samego rana pechowo. Zaspałem do pracy bo jebany zegar nie zadzwonił… zamiast na 8:00 to poszedłem na 13:00(!) – oczywiście uzgadniając to z szefem. W
drodze do pracy zaczepiła mnie Straż Miejska za to że przejechałem przez zamknięty szlaban. No dobra – powiedziałem… ale czy prawo stosuje się wybiórczo, czy dotyczy wszystkich obywateli bo widzą panowie, że mnie tu pouczacie a tam cała wycieczka pod szlabanem przechodzi…

W pracy wysiedziałem się do 20:00… kiblowałem z nadgodzinami… no bo jak to inaczej nazwać. Musiałem przecież nadgonić sobie trochę godzin za mega spóźnienie…

A środa zapowiada się wolna! …tra la la la.

Komentarze

Popularne posty