czwartek, 30 września 2004

Rób wszystko w sposób prosty, ale nie prościej...

No i masz… „opierdol” dostałem od szefa…
Szanuj pracę! Powiedział szefunio… Przez dwa m-ce zapierdalałem jak mały motorek i?.... zostały mi dwa m-ce stażu a tu pracy prawie jak na lekarstwo…
Rozciągam w czasie prawie każdą czynność… robię „puste przebiegi” tylko po to, aby się nie nudzić i aby mi zajęć starczyło do końca listopada.

Zjadłem dziś dwa kilogramy brzoskwiń i kilogram winogron… pękam… chyba troszkę za dużo ;)

Nie jestem wróżkom ale… przyjedź do mnie a już dwa życzenia się spełnią… Zobaczysz się ze mną i odpoczniesz… powiedziała Naiwna…
No tak, ale, żeby to się spełniło to najpierw musi się spełnić trzecie życzenie, czyli… zakończyć staż… ewentualnie przed końcem podjąć inną pracę…
Bo… Zero wolnego – powiedział szefunio… i parę dni wolnych u Naiwnej szlag trafi.
I gdzie tu logika? Robić, robić, robić… a gdy się pracuje to szef mówi aby zwalniać tempo…. Ja się tam nie obrażę – tempo zwolnię... a co.

...no może jeszcze na dobranoc ze trzy jabłka

wtorek, 28 września 2004

Fascynacji - NLP - cią dalszy...

Zmiana historii osobistej?

No brzmi niczym z filmu „Efekt Motyla”
Na psychologiczny proces zmiany historii osobistej natknąłem się w jednej z książek o NLP.

Autorzy tej dość interesującej książki twierdzą, że...
„ Doświadczenie ludzkie istnieje tylko w czasie teraźniejszym. Przeszłość istnieje we wspomnieniach i aby ją przypomnieć, musimy jej w jakiś sposób doświadczyć tu i teraz. Przyszłość istnieje zaś jako oczekiwania i fantazje, również tworzone w teraźniejszości. Kotwiczenie umożliwia nam zwiększenie naszej emocjonalnej wolności przez ucieczkę spod tyranii negatywnych doświadczeń przeszłości i tworzenie bardziej pozytywnej przyszłości.”

Zaczyna się ciekawie…
Wczoraj postanowiłem skorzystać z opisanego postępowania… jak i co robić by pewne złe przeżycie ulotniło się z mojej pamięci albo stało się "pozytywne"
UDAŁO SIĘ!!! :)))

Oto dość okrojony przebieg zmiany historii osobistej, którą można przeprowadzić na innej osobie.
1. Zidentyfikuj stan negatywny, wywołaj go, rozpoznaj i w końcu zmień stan.

2. 2. Utrzymując negatywną kotwicę, poproś drugą osobę, aby cofnęła się w myślach do czasu, gdy czuła się podobnie. Kontynuuj, dopóki nie dotrze do najwcześniejszego pamiętanego doświadczenia. Zwolnij kotwicę, złam stan i sprowadź ją w pełni do teraźniejszości.

3. Poproś, aby – w świetle tego, co wie obecnie – pomyślała, jakich zasobów potrzebowałaby w tej przeszłej sytuacji, aby stała się ona raczej satysfakcjonującym niż problemowym doświadczeniem. Prawdopodobnie wymieni takie zasoby jak bezpieczeństwo, bycie kochanym, zrozumienie. Zasoby jednak muszą pochodzić od samej osoby, pozostawać pod jej kontrolą.

4. Wywołaj i zakotwicz specyficzne i pełne doświadczenie potrzebnego zasobnego stanu i sprawdź tę pozytywną kotwicę.

5. Utrzymując pozytywną kotwicę, zaproś osobę z powrotem do najwcześniejszego wydarzenia. Zaproponuj jej, by obserwowała sama siebie z zewnątrz z tymi nowymi zasobami i zauważyła jak zmienia to doświadczenie. Potem poproś, by wkroczyła w sytuację z zasobami i przeszła przez nią tak, by jakby miała zdarzyć się jeszcze raz. […]. Gdy osoba jest zadowolona, doświadcza sytuacji jako odmiennej i może się z niej uczyć, usuń kotwicę i zmień stan.

6. Sprawdź dokonaną zmianę bez użycia kotwic, prosząc osobę, aby przypomniała sobie przeszłe wydarzenie i obserwując, jak wspomnienia uległy zmianie.[…]

Zawiłe? No tak... aby wszystko do końca zrozumieć polecam książkę: „Wprowadzenie do programowanie neurolingwistycznego” Koseph O’Conner & John Seymour.

Bardzo dużo radości daje przeżywanie negatywnych wspomnień w sposób pozytywny. Zmienia to nasze myślenie i rzutuje na wydarzenia w przyszłości.

Koniec wykładu… idę na fajkę :)

niedziela, 26 września 2004

Rozmowy a'la Miodek

Tak z Andym rozważaliśmy nad sprawą odmiany niektórych wyrazów polskich. Podczas rozmowy na temat kto jakie miejsce zajął w jednym z teleturniejów napotkaliśmy na barierę językową nie do pokonania. Otóż… one są pierwsze, drugie, szóste, dwudzieste czwarte itd. To jest sprawa prosta, ale jak to się ma do rodzaju męskiego w liczbie mnogiej? Oni są pierwsi, drudzy, szóści, dwudzieści czwarci, osiemdziesiąci piąci itd.? Jakoś to strasznie dziko brzmi. Druga sprawa to przypadek, kiedy rozpatrujemy następujący przykład: Gdy obchodzimy rynek dookoła to jak powiedzieć twierdząco, że już rynek został …?... no właśnie, …obejdzięty? …obszęty?
Takie głupie paradoksy językowe pojawiają się w sytuacjach, kiedy nie chce nam się czegoś wypowiadać pełnymi poprawnymi zdaniami. Z tym Rynkiem to po prostu chyba jest tak, że należałoby raczej powiedzieć że rynek już obeszliśmy.
Tak czy owak… język polski trudny jest ;)

środa, 22 września 2004

Grzebanie w myślach...

Środa – dzień wewnętrzny… żadnych gości, spotkań.
Petentów przyjmuje tylko po między 17:00 a 17:05. Kto się spóźnił zapraszam w pozostałe dni ;)
Dziś dzień tylko dla mnie i moich nie poukładanych myśli.



Z zaległości dni paru…

Szefowa mi szykuję po stażu posadkę… na okres zimowy pół etatu a od marca pełny.
Niby się cieszę… bo jak nic innego nie znajdę do końca listopada to dobre i to.
Jednak nie jestem do końca zdecydowany…
Jeszcze nie straciłem do końca ambicji zawodowych…
No może jak by mi dała trochę większą stawkę to poświęciłbym moją psychikę na oglądanie szurniętego  szefa, którego jedyną rozrywką jest sianie mobbingu w szerokiej skali. Mnie na szczęście to nie dotyczy, bo rozgryzłem jego osobę i zawsze wiem czego po mnie oczekuje.
Po drugie jestem na innych zasadach zatrudniony niż „normalni” pracownicy – więcej mi wolno > popełnić pomyłek.

Pani wróżka mi powiedziała, że jestem zakochany… coś w tym może jest - [bez komentarza].

Chory jestem coś ostatnio. To wszystko przez tą paskudną pogodę… - przeziębienie.

NLP
Zademonstrowałem ostatnio Andiemu jak ładnie potrafię określać mechanizmy, których on używa do myślenia w danej sytuacji oraz rozebrałem jego sposób myślenia na czynniki pierwsze przy odpowiadaniu na jakieś zadane pytanie. He, He… próbował się kontrolować i odpowiadać jak najlepiej, ale i tak nie wiedział, że nie interesuje mnie odpowiedź na zadane pytanie tylko tysiące rzeczy, które dzieją się w czasie po między pytaniem a odpowiedzią, tych parę sekund moż powiedzieć wszystko.. Był zaszokowany. Gdy mu mówiłem o całym jego myśleniu po każdej odpowiedzi to czuł się jak otwarta księga, np.
„Wiesz co Andy w tym przypadku zanim odpowiedziałeś na to pytanie poddałeś się dialogowi wewnętrznemu, następnie przypomniałeś sobie obraz, potem odtworzyłeś dźwięk temu towarzyszący i dopiero na końcu co zdradziło cię, że trochę upiększyłeś swoją odpowiedź to, to że gotową odpowiedź wizualizowałeś sobie i poddałeś myśleniu konstrukcyjnemu."
„Dobra rada bastku… nie mów tego nikomu ani nie zdradzaj jak to robisz bo ludzie mogą stracić do ciebie zaufanie” …powiedział.
"Wiem o tym… "odparłem z szelmowskim uśmiechem.

poniedziałek, 20 września 2004

Wyobraźnia...

Czy spostrzegłeś lilię białą?
Nim twe ręce jej dotknęły?
Albo śniegu plamę małą.
Nim twe kroki ją przecięły?
Wełny bobra czy dotykałeś.
Puch ptaka w ręku zmiąłeś?
Czy wąchałeś róży pąk.
Zapach ziół z leśnych łąk?
Czy kosztowałeś z pszczół koszyka?
Cóż za biel, jakaż miękkość.
Co za słodycz ci umyka.

Ben Jonson

czwartek, 16 września 2004

Kiedy wyruszasz w drogę, nie myśl, że Twój cień zostanie w domu.

Poprawianie nastroju…
To pierwsza wypłata w obecnej pracy… pognałem rankiem do kapliczki (bankomatu) i wymodliłem parę stów… i… ZZAAKKUUPPYY…
Trzy bluzki, spodnie i koszula… uff, opróżniłem „wymodloną” kasę do cna.

Nauka chodzenia…
Ech ta moja podświadomość… czy ona nie może działać, chociaż trochę w bardziej normalniejszy sposób?


Spostrzeżenia różne
- mój kot ma uczulenie na… własną sierść (!) Gdy się myje to kicha jak szalony… tylko podczas mycia.
- Stosunki po między mną a A. ociepliły się… oby tak dalej.
- Chaos to alternatywna aranżacja wnętrz... szczególnie rankiem.
- NLP działa.
- gdy wychodzę do pracy jest ciemno… gdy z niej wracam jest… ciemno :/
- lay jeszcze nieskończony – muszę zwolnić tępo bo… przegapię sylwestra.
- Aniouły testy o bastku rozwiązują najlepiej ;)

poniedziałek, 13 września 2004

Za mundurem... wycieczki sznurem

Poniedziałek, 13… zaczał się już od samego rana pechowo. Zaspałem do pracy bo jebany zegar nie zadzwonił… zamiast na 8:00 to poszedłem na 13:00(!) – oczywiście uzgadniając to z szefem. W drodze do pracy zaczepiła mnie Straż Miejska za to że przejechałem przez zamknięty szlaban. No dobra – powiedziałem… ale czy prawo stosuje się wybiórczo, czy dotyczy wszystkich obywateli bo widzą panowie, że mnie tu pouczacie a tam cała wycieczka pod szlabanem przechodzi… trochę wjechałem im na ambicje… gdy zignorowali wycieczkę pod szlabanem postanowiłem, że tak być nie może. Poprosiłem ich o numery służbowe – zgłoszę na nich oficjalną skargę… a co mi tam.

W pracy wysiedziałem się do 20:00… kiblowałem z nadgodzinami… no bo jak to inaczej nazwać. Musiałem przecież nadgonić sobie trochę godzin za mega spóźnienie…

A środa zapowiada się wolna! …tra la la la.

Nie każdy, kto pali gazetki, jest piromanem

Wstęp
Ostatnie zajęcie: Przewidywanie przyszłości - Łatwiej ja przewidzieć, gdy się ją tworzy...

Było minęło… Fiszyzm.
Wracam do normalności… cokolwiek to znaczy…

Parę słów…
…na temat intrygi…
To nie jest zabawa… potraktowaliśmy ją bardzo poważnie… skonstruowana została tak aby zawierała w sobie dwa - a jak się potem okazało miała trzy - dna. Intryga nie do wykrycia. Musieliśmy pozbawić pewnej osoby „czegoś” lub „kogoś” aby zyskała dużo więcej: coś straciła ale więcej zyskała… Zmanipulowania totalnie została…
Pierwszy punkt poszedł jak po maśle… to było prostsze niż się spodziewaliśmy… trudniej jednak miało być z osobą, którą „podopieczny” dobrze znał… teoretycznie trudniej. To drugie było jeszcze prostsze niż to pierwsze.

Po co ten cały cyrk… ktoś może zapytać. No otóż po to, że „podopieczny” nikogo nie słucha a z towarzystwem w jakim zaczął się zadawać źle by skończył…

Trzeba było działać kanałami aby „podopieczny” się nie zorientował i aby osoby, które zostały odsunięte od niego zrozumiały, że to był wybór „podopiecznego”…

Zakręcone… była to intryga, która zawierała w sobie dozę, wojny psychologicznej, perswazji, trafnej dedukcji co do przebiegu, kilka scenariuszy na każdą ewentualność i oczywiście parę wyjść awaryjnych… nie obyło się bez NLP.

Może dziwnie to zabrzmi ale napiszę, że jestem dumny… ocaliliśmy człowieka od zgnilizny nie ingerując bezpośrednio w jego życie… Wszystko miało ( i tak właśnie przebiegło) wyglądać na cykl naturalnych zdarzeń… żadnych zbiegów okoliczności czy dziwnych następstw.
[...] urwane w kontekście [...]
...Qniec

środa, 8 września 2004

Się porobiło...

Zabiegany. Bardzo. Zajęty, byłem przez te parę dni.

Z pracy do domu, w domu kuzynek z Białego… plus Żelazna plus Andy… dzień w dzień goście, goście, goście… a potem jeszcze nocne eskapady na miasto… Bary,  imprezy domowe.
Kuzynowi się udzieliło… tzn. zaiskrzyło po między nim a Żelazną… oj będzie ciekawie ;) już teraz zapowiedział się na Sylwestra…


Pakt i protekcja
Zabawa w Boga może być bardzo męcząca… Jak to jest zmieniać komuś świat… kierować nim… bawić się w protektora za osłoną nocy… działać kanałami… poprzez półśrodki, po kryjomu…?
Piszę to dlatego, ponieważ zawarłem pakt z byłym wrogiem i postanowiliśmy połączyć siły i uderzyć na wspólnego wroga, a dokładniej na osobę, która szkodzi naszemu „podopiecznemu”…

Odpowiedź: Bardzo prosto… wystarczy znać słabe punkty „podopiecznego” i złe cechy wroga i tak nim poprowadzić aby sam odsunął się od WROGA.
Zagmatwane… wiem. Nie mogę dużo o tym teraz pisać bo Blog ma uszy!!! …od pewnego czasu.


P.S.
W dodatku net mi padł na trzy dni nie mogłem nic na blogu pisać. Zresztą… mała strata dla czytelnika… i tak mało kto go czyta ;)

piątek, 3 września 2004

Sssssaaaasasasasasa ;)

Fikcyjny dialog:
Dziś trochę przesadziłem… nieświadomie.. ale jednak
Jechałem z szefem autem i przez pasy przechodziła jakaś kobieta… szef zatrąbił… ona zero reakcji… wlokła się po tych pasach jak po smole… więc powiedziałem: „Pospieszyłaby się święta krowa…” na co z uśmiechem szef: „ to moja sąsiadka zza ściany;)” na co ja: „Boże współczuje… dupsko jak trzydrzwiowa szafa i w dodatku blondi, kto by chciał taką kobietę”, … To moja pierwsza żona – odparł szef. Zamurowało mnie… nastała cisza ;) No wie pan… w młodości na pewno była z niej fajna laska” odparłem z wątpiącym przekonaniem …szef ani mru mru… nie wydusił słowa… nadal cisza…. Więc odparłem: „to może ja już sam się zwolnię z pracy ;) ...”
Szef wybuchną śmiechem… i powiedział: wiem, wiem… straszna jest, straszna.
Uffff….

Dom…
No jak to w domu… zamieszania jak w ulu przy nadejściu zimy… dwie ciotki z Katowic, rodzinka z Białegostoku… tłok, tłok, tłok i duuuużo śmiechu…

Miłość…
[Empty]

Czas wolny…
Co to takiego?
…jutro jak mi się poszczęści i wygospodaruje trochę czasu to wybiorę się do fryzjera… „co by se na włosach pawia szasnąć”


 
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...