czwartek, 12 sierpnia 2004

Nie żyjesz… przeżyjesz

Wparzył szefo…. lekko podenerwowany… w dobrym humorze jednak i wydusił…- Dziś skończycie sobie pracę dwie godziny wcześniej… to taki mały prezent
- a co żona rodzi?
- lepiej… teściowa umarła i trzeba ją zakopać. Nie przepuszczę tej okazji, muszę to zobaczyć na własne oczy..., czy aby ją dość głęboko zakopią… nie chcę aby ją krety wywlokły na powierzchnie. "Zawsze" - powtarzała - „Leon, pamiętaj… ja zawsze dam sobie radę…" i to "zawsze" dosłownie akcentowała

emmm… ten tego… to chyba zła kobieta była….

Nie pracuję, więc jestem... wcześniej.

...wszystko zamszowo.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...