poniedziałek, 16 sierpnia 2004

całkowicie limerycznie i dada...

tekst... przeklęty autor.

...bo niepoprawna i po sznurku swoje marzenia senne wam ogłasza że to ja z Hiszpanem, Włochem i Niemcem
anomalia imprezowe wyczynialiśmy
cała ta mimra na nocną wyglądała
i balkon też był blokowo czteropiętrowy

bo oto Włoch pił zemną polską wódkę,
szajba nieokiełznana
wlazł mi przez ucho do czaszki
i kocie harce odstawiał
i dada z seksem zmieszana
dzikie miałczenia "wydawa"
ogon przedziwnie wygięty
drugim mi uchem wychodzi
przebierając nogami konika na biegunach

Hiszpan wjechał wprost do sedna tej już orgii
Lwa drącego opony mózgowe przegonił
do szyi się dostał niczym nietoperz z najlepszego burdelu
ssał głaskając muśnięcia
do tętnic się dobrał
Znów adrenalina
da, adrenaliny, da, dada
szyja pyskiem ssaka opętana wygląda
organ-leptycznie dał skosztować byczej krwi
bo z nimi też endorficznie się wiązał
da, endorfine, da, dada

Niemiec zaś, szczurzyca jasna,
oczo niebieski się pojawił
nic, robiąc dada, nie potrafił do dziury się schować – bo przy tuszy był
krecią metodę obrał ustnie się wykopując z balkonowego wysoka leciał
chwytając się ekstazy w brzuchu motyle obudził

a ja wam powiem,
fajnie było, budząc myśli popaplałem się
o motyle podbrzuszne, endorfine.

Co da, dada sen, to, da, czasami.


Z plotek naciągniętych sztywnie
Pan Jarek, o czym nawet doniosły inne blogi i internetowa prasa
Miał małego i bardzo krzywego zwisasa.
Panie pisały i pytały,
O kierunek skrzywienia pały,
Bo krzywe dziury miały, a chciały hopsasa.
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...