środa, 30 czerwca 2004

By osiągnąć mądrość musisz być naiwny, jak bawiące się dzieci,

one rozumieją więcej niż Ci się wydaje.

Dziś w ramach projektu europejskiego „Szybszy i pewniejszy start” zrobiono mi test na preferencje
zawodowe. Wyszło mi, że jestem Społecznikiem Realistą a w dodatku Badaczem Artystą ;)… dużo w tym prawdy, biorąc pod uwagę zawody, które mi przedstawiono jako takie, w których mam szansę się spełniać.


Ogłoszenia parafialne...

Księga gości to nie miejsce na krypto-reklamę stron niczym nie związanych z blogowaniem.


Dopisek po chwili

Brak mi seksu!! Pomocy!! ;)

poniedziałek, 28 czerwca 2004

Po każdym końcu następuje...

...nowy początek.

Kucharz, kelner a w dodatku Technik Informatyk. I co mi z tego przyszło (?)… odbywam staż
zawodowy w zawodzie UWAGA: Ogrodnik…

Świat jest mały… otóż, już pierwszego dnia w miejscu gdzie odbywam staż spotkałem koleżankę, z którą pracowałem w jednej z dyskotek, i drugą, z którą wspólnie chodziłem do liceum.

niedziela, 27 czerwca 2004

Ciemność to Twój strach -

- światło jest wszędzie.

Imprezę z okazji początku wakacji w składzie: Jowita, Guguś, Piterka, Chmiel, Anna, Toya i Davero
uznaje za udaną. Ok. 23:30 nastąpiła awaria zasilania i pół miasta było pogrążonego przez godzinę w ciemnościach. Nie wiedziałem, że impreza bez prądu może być tak fascynująca ;) Gdy energetyka uporała się z awaria i wszystko wróciło do „normy” cały czar uleciał… jednak i tak impreza trwała do białego rana :)… jak zawsze!

P. S.
Zaopatrzyłem się w nowego kompa… Moja fascynacja tym sprzętem ( jak to przystało na informatyka)

nie zna granic ;)

czwartek, 24 czerwca 2004

Rzeczywistość, jeśli istnieje,

nie jest dostępna naszym zmysłom.

Dziś popołudniu spotkałem sąsiada, który miał do mnie nietypowe pretensje.
Otóż, ostrzegł mnie, że jeśli jeszcze raz wejdę mu pod auto to nie daruje mi tego.

W tym momencie zacząłem się zastanawiać co jest grane (?)

Twierdził, że wczoraj o 21:45 nagle „zboczyłem” z chodnika na ulicę w kierunki mojej furtki i o mały włos nie wpadłbym mu pod auto… podobno popatrzyłem na niego z ironią i jak gdyby nigdy nic wszedłem do mojego ogrodu.

Strasznie się przestraszyłem i poczułem zdezorientowany tą sytuacją ponieważ po mojej odpowiedzi „chyba się panu przewidziało” zapytał mnie „jeśli to nie byłeś ty to kto?!” (podał jak byłem ubraniu ) W tej chwili próbowałem naturalnym biegiem rzeczy przypomnieć sobie co robiłem o tej godzinie.
Pamiętałem, że szedłem ze sklepu… tak to była ta godzina bo po powrocie do domu spojrzałem na zegar… więc, szedłem ze sklepu i […] następnie wszedłem do domu, wcześniej dając jeść kotu. Najbardziej interesują mnie te kropki w nawiasie… tego momentu nie mogę sobie przypomnieć… tak jak by go nie było.

To już n-te takie wydarzenie w moim życiu. Nie raz i nie dwa razy przytrafiła mi się podobna sytuacja… nie pamiętać jakiegoś krótkiego odcinka czasu w sytuacji, która wydarzyła się dzień, dwa dni temu. Takie kilku minutowe utraty filmu mam od jakichś 7 lat w odstępach hmmmm… ok. 1/pół roku.

Tłumaczyłem sobie to, że jeszcze rok temu byłem poważnie chory… miałem pewne niebezpieczne świństwo w głowie, które usunąłem. Po operacji myślałem, że wraz z bólami głowy… utratami przytomności… i pewnego rodzaju widzeniem pozazmysłowym w przedziwnych sytuacjach, i ta nie miła przypadłość też pożegnała się na zawsze ze mną.
Myliłem się.

niedziela, 20 czerwca 2004

Wchodząc, myśl o powrocie,

a wychodzić będziesz cało.

no i jest - A… troszkę z mojej nie przymuszonej woli a trochę w sprawie uzgodnienia, czy dołożę się
do prezentu razem z Żelazną dla Agi. z tytułu jej ślubu. Dołożę, dlaczego nie. Przecież znam ją tyle lat.

A. u bastka. 
Rozmowa była luźna i bez podtekstów – naturalna… o to mi chodziło.
Nikt nie miał nic sobie za złe… brak też jakiejkolwiek zazdrości z obu stron…. Czyste towarzyskie spotkanie.
ENTER
Dzień z A. uznaję za udany, co nie oznacza, że będzie częstym moim gościem… nie odczuwam takiej potrzeby… dla mnie to on jest już innym człowiekiem.

sobota, 19 czerwca 2004

Dmący wiatr łamie drzewa niczym głupota rozum

Szarmanccy bałaganiarze 



Czy można robić interesy z Polakami? Tak, trzeba ich tylko przedtem grzecznie ująć w karby – radzi
autor poradnika dla niemieckich przedsiębiorców, którzy chcą robić interesy nad Wisłą.


A. HILDEBRANDT


...Podobno łamiemy stereotypy... (?)

środa, 16 czerwca 2004

Fascynacje, to chwile zapomnienia,

które podarowała nam natura

Ostatnio Naiwna wpadła na genialny pomysł… seks „na wagę”.
Wyobraźcie sobie, wchodzicie do sklepu, kierujecie się na półkę z używkami i wrzucacie
do koszyka dwa piwa i jedno opakowanie świeżego bruneta. Albo… wchodzicie do delikatesów i mówicie… Poproszę dwa pączki i seks w ubikacji… W biurze udajemy się na przerwę… zjadamy pączki i rozpakowujemy tajemniczą torebeczkę… nagle wyskakuje z niej świetny brunet… a po wszystkim rozpływa się w powietrzu jak płatek śniegu. Czysto, schludnie, szybko i bez wyrzutów sumienia…
eeee, wole naturalne produkty ;)

niedziela, 13 czerwca 2004

Jak porcelana łamliwe i kruche są myśli..

...o niemożliwości rzeczy codziennych.
Zapraszam Cię na imprezę związaną z moim ślubem, który odbył się niedawno :)
Będzie wyśmienite towarzystwo… Ja, Ty, Żelazna, Ania i A (!).
No właśnie… A. wyśmienite towarzystwo.

Nie mogłem odmówić… Zgodziłem się. Teraz muszę się zastanowić jak ja to spotkanie sobie wyobrażam. Postaram się A. ignorować.

sobota, 12 czerwca 2004

Powstrzymywanie siebie od działania jest też działaniem,

które Cię wypełnia.

Zjawiła się u mnie długo oczekiwana Naiwna… szkoda, że w biegu i nie zdarzyliśmy się nagadać…była to tylko namiastka naszych dłuuuuugich rozmów, przemyśleń, żartów… to był „maraton”, wszystko powiedzieć w ciągu dwóch godzin. Nie mam się czemu dziwić, przyjechała na parę dni więc dla wszystkich przecież musi znaleźć czas.
Mam nadzieję, że wakacje u Naiwnej wypalą… czas najwyższy zmienić na chociaż kilka dni klimat… oddychnąć od spraw codziennych i nacieszyć się widokiem przyjaciółki. Czas pokaże…

Od kilku dni odzywa się A… z pretensjami, że nie chcę się widywać. Muszę przypomnieć, że zerwaliśmy wszelkie kontakty! Twierdzi, że to był błąd... Co mam robić? Nie chcę utrzymywać częstych kontaktów. W tej chwili wiem, że jeszcze tego nie chcę. Dlaczego to jest takie dziwne. To ma być…cyrk? Sorry... ale biletu nie kupiłem!

piątek, 11 czerwca 2004

Wszystko zależy od Twojej wyobraźni

Przed Smęceniem.

Z powodu problemów ze serwerem notka wczorajsza dopiero dzisiaj... dzisiejszej nie będzie ;)

***

Odkryj cel swojego życia…


Proste? Może i tak, ale nie dla każdego.

Oto dobre sposoby na odkrycie swojego celu.

Sposób pierwszy…
a) Zrób listę twoich wyjątkowych talentów.
b) Wypisz 10 cech charakteru, które najbardziej lubisz u siebie.
c) Sporządź listę 10 czynności, które bardzo lubisz i w których wyrażają się twoje niepowtarzalne uzdolnienia.
d) Opisz w pozytywny sposób kilkoma zdaniami swoją koncepcję świata doskonałego.
e) Napisz zdanie stosując 2-3 wyrażenia z punktów b, c, d. To jest twój cel życiowy!

Sposób drugi…
- Co pragniesz osiągnąć?
- Co zamierzasz robić?
- Co chciałbyś mieć?
- Kim chcesz być?
- Jaki chcesz być?
- Jakie umiejętności pragniesz zdobyć?
- Jakie cechy charakteru rozwinąć?
Wypisz odpowiedzi na kartce i miej ją zawsze przy sobie!

To naprawdę dobre sposoby na odkrycie celu w swoim życiu… sprawdziłem :)

wtorek, 8 czerwca 2004

poniedziałek, 7 czerwca 2004

Daktyl po obiedzie nie smakuje tak,

jak świeża woda o poranku...


Ranek
Na WKU było lepiej niż przypuszczałem. Pełna kultura. Dostałem skierowanie na badania do wojskowego szpitala w Krakowie… jeszcze pozwolono mi sobie wcześniej wybrać dzień, który mi odpowiada… a bilecik dostałem na pamiątkę ;)

Była to najlepsza wiadomość jaka mnie dziś ucieszyła, lepsza niż nowy telefon, który sobie dziś kupiłem ;)

P.S
Koniec remontu bloga.
Jeszcze tylko Lay archiwum i gotowe...

UWAGA! Głębokie wykopy

Remont bloga...
Bo jak długo można patrzeć na ten sam layout?

bleeeeeeeeeee

niedziela, 6 czerwca 2004

Państwo demokratyczne...

Ciekawe czy obywatele RP w referendum opowiedzieli by się za powszechnym obowiązkiem służby

wojskowej… na pewno nie. Zresztą to i tak nie ważne bo należałoby zmienić konstytucję a ten punkt może zmienić tylko sejm. Idiotyzm totalny.

Czy ja zawsze się muszę użerać z tym WKU? Dostałem bilet.
Nie pierwszy, ale mam nadzieję, że ostatni.
Pierwszy gdy chodziłem do szkoły…
Teraz też mam „alibi”… posiadam czasowy lekki stopień niepełnosprawności ( po leczeniu).
Szkoda tylko, że będę musiał użerać się jeszcze raz z wojskowymi biurokratami… o lekarzach już nie wspomnę…

W styczniu mój rocznik idzie do rezerwy… czy Ci „ludzie” nigdy nie dadzą sobie spokoju?

środa, 2 czerwca 2004

Golf sypialniany...


Gracz musi posiadać własny sprzęt: kij i dwie piłki.

Gra na polu rozpoczyna się po otrzymaniu zezwolenia od właściciela dołka.

W odróżnieniu od golfa trawiastego w golfie sypialnianym grający ma wprowadzić kij do dołka a piłki pozostają na zewnątrz.

Regulaminowy sprzęt ma posiadać twardy trzonek.

Właściciel dołka posiada prawo sprawdzenia twardości trzonka kija przed rozpoczęciem gry.

Właściciel pola ma prawo ograniczenia długości kija w celu uniknięcia uszkodzenia dołka.

Zasada gry jest wprowadzenie kija jak największa ilość razy aż do momentu, gdy właściciel pola będzie zadowolony i tak grający jak i właściciel pola uznają grę za zakończona. Nie uzyskanie pozytywnego rezultatu może spowodować, ze grający nie uzyska w przyszłości zezwolenia do gry na polu.

Za sprzeczne z dobrymi zasadami uważa się rozgrywanie dołka niezwłocznie po przybyciu na pole. Doświadczeni gracze poświęcają znaczna ilość czasu na podziwianie pola. Specjalnie dużo uwagi przyciągają zwłaszcza wspaniale ukształtowane bunkry.

Ostrzega się grających przed opowiadaniem właścicielowi, na którym aktualnie ma być gra o innych polach, na których grający gra lub gra regularnie. Wyprowadzony z równowagi właściciel pola może uszkodzić sprzęt gracza.

Na wszelki wypadek gracz powinien być zaopatrzony w odpowiednia odzież gumowa.

Gracz winien zawsze dokładnie sprawdzać czy jego czas gry jest właściwie ustalony, zwłaszcza gdy gra ma się odbyć na polu po raz pierwszy. Znane są przypadki zdenerwowania graczy, którzy stwierdzili, ze inny gracz gra na polu uznanym za jego własne.

Każdy gracz powinien wiedzieć, ze pole nie zawsze jest dostępne do gry. Niektórzy gracze czują się niezadowoleni jeżeli stwierdza, ze pole
czasowo nie nadaje się do gry.

Zaawansowani gracze stosują w tym przypadku grę alternatywną.
Gracz winien otrzymać zezwolenie właściciela pola do gry na tylnym dziewiątym dołku.

Regulamin zaleca powolna grę, grający musi jednak być przygotowany do szybszego tempa gry przynajmniej okresowo jeżeli takie będzie życzenie właściciela pola.

Zagranie gry kilka razy w czasie tego samego meczu jest porównywalne z "hole in one" w golfie trawiastym.

wtorek, 1 czerwca 2004

ajajajaja… w główce szumi…jak po balandze…

Połknąłem sobie na sen dwie tabletki Hypnogenu.… ale coś mi jeszcze wyskoczyło i zająłem się
czymś innym. Po pół godzince czuję się lekki… w głowie się kręci… oczy same zamykają… humorek dopisuje... Uhahhalalalal trallllll

Powiem szczerze… jestem pijany bez kropli alkoholu! :) NOKAUT… spylam spać bo zaraz to nie wstanę z tego krzesła i albo dupnę głową o klawiaturę co właśnie się dzieje… albo usnę gdzieś na dywanie bo do łóżka się nie dociągnę… nie, oj, nie ma takiej możliwości… już wypitalam do łóżka.
WOW jakie to łóżko jest duże
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...