sobota, 13 marca 2004

Gdzie byłem gdy mnie nie było..



-Czwartek-
No, więc tak…..
Dziś miał przyjść do mnie Andy, jednak coś mu tam wyskoczyło…....i co teraz ? Cały dzień zaplanowałem pod niego i teraz muszę się męczyć w czterech ścianach.
Więc….
Minęła 15:30, tak mi się nudziło a wiedząc, że wszyscy znajomi są zajęci to postanowiłem urządzić sobie małe amnezja-party.
Przygotowałem sobie jedno piwo oraz cztery tabletki Afobamu i zacząłem test ;)

16:00 - podano dwie tabletki Afobamu - 0,5 mg.
16:45 – humorek chyta ;)
17:00 – och, ale ten świat wiruje
17:30 – mama stwierdziła, ze jestem pijany (i miała racje bo Afobam wywołuje objawy podobne do lekkiego upojenia alkoholowego. No i sam testujący czyli ja czół się jak po kilku piwach )
18:15 – coś mnie głowa rozbolała więc połknąłem jeden Ketonal – 50 mg
18:30 – iiii jeszcze jeden Afobam ( a co sobie będę żałował)
18:45 – czas na piwo
19:00 - rozluźnienie totalne ( wszystko mnie wali )
19:10 – i jeszcze jeden Afobam ( a jak…)
19:20 – ech, tak mi fajnie…. Mam ochote na seks
20:20 – i znowu Afobam ( doznaje małego szoku bo byłem ścięcie przekonany, że łykłem tylko 4 tabletki. Teraz, gdy to przepisuje to aż mi oczy wyszły )
20-30 – 50g wódki
…dalej zapiski są nie czytelne.

Trochę się teraz zdziwiłem bo nie czytałem tego wcześniej tylko przepisuje i oczom własnym nie wierzę….

Połowę, rzeczy nie pamiętam. Jak ja w ogóle poszedłem spać i kiedy???
Nie ważne…..


-Piątek-

Przebudzenie…
No, no jeszcze tak dobrze to mi się nigdy nie spało, no może tylko po Dormikum ;)

Popołudniu wpadł Andy.
I znowu musiałem wcielić się w rolę psychoterapeuty….. kłopoty, problemy itp.
Dobrze, że chociaż ja mogę go wysłuchać i coś doradzić bo biedaczysko coś marnieje.
Oczywiście musiałem wysłuchać tych plugawych kłamstw jaki ja to jestem dobry, ładny i inteligentny, szczery i pomocny.
Nie są to dla mnie żadne komplementy! To raczej stwierdzenia które jednym uchem mi wchodzą a drugim wychodzą.
Dla mnie największym komplementem jest szczery uśmiech na twarzy ….to mi wystarczy.

-22:00-

Głowiliśmy się przez GG z Naiwną jak zainstalować księgę gości na jej blogu. A wiecie... to tak jak naprawianie telewizora przez telefon.
Coś nie wykonalnego. ten Onet jest taki toporny. No ale po długich zmaganiach się udało. Przy wolnych chwilach oczywiście nie bylibyśmy sobą i „po obgadywaliśmy” troszkę Blogowego "Smutaśnego". No no
Oczywiście były to same superlatywy bo wyznaję zasadę, że jeśli obgadywać jakąś osobę to tylko w jej obecności a chwalić to tylko za plecami ;)

I tak mija kolejny dzień w życiu bastka
Czy był dobry? Niczego nie żałuję.

P.S. Blogowy przyjacielu ;)…. Postaram się więcej opisywać moich zawirowań życiowych ale na razie mam mętlik w głowie totalny i nic z tych zapisków by nie wyszło. Notki będą się ukazywać regularnie, obiecuję :))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...