niedziela, 7 marca 2004

Poszedłem szukać wiosny***

Dziś razem z Żelazną wybraliśmy się w odwiedziny do A. Biorąc pod uwagę, że w słońcu temperatura odczuwalna wynosiła jakieś hmm, 6-7 st.C to postanowiłem pozbyć się w dzisiejszym dniu czapki, rękawic o szalu już nie wspomnę. Jak się potem okazało był to błąd ;)
Ten nasz A. coś zmarniał biedaczek. Już nie mogę na niego patrzeć. Musi mieć chyba jakieś problemy, stresy - schnie nam w oczach. Najgorszy jednak jest fakt, że za żadne skarby świata nie chce powiedzieć, co jest grane. Martwię się o niego :(
Dlaczego są na świecie ludzie, którzy „kochają” się zamartwiać. To jakaś patologia chyba.
Po długich "przesłuchaniach" stwierdziliśmy, że jeśli naprawdę będzie chciał coś powiedzieć to powie nam sam, (błyskotliwe myśli) …oby.

Ta zima wszystkim przewraca w głowach.
…więc, poplotkowaliśmy, powspominaliśmy dobre czasy liceum, poopowiadaliśmy kawały zjedliśmy pyszne ciasto i o 21:00 wyruszyliśmy z Żelazną w daleką drogę do domu.
Po minucie drogi doświadczyłem na własnej skórze potęgę mrozu. Na termometrze uwaga (-16) st. C. Syberia. Och moje biedne ręce, one chyba najbardziej odczuły taki spadek temperatury a uszy… – o Boże gdzie ja mam uszy ;)))
Szkoda, że słońce, które tak „długo” dziś świeciło, tak szybko zaszło.
Gdyby nie ta pełnia księżyca to może byłoby chociaż trochę cieplej.
6 marca i takie mrozy….. rok temu o tej porze było już takie przyjemne powietrze, ….ech szkoda nerwów ;))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...